sobota, 14 października 2017

Rozdział dodatkowy "Świat do góry nogami" cz. 1

Rozdział dodatkowy cz. 1

Lucy obudziła się w piękny, słoneczny i spokojny sobotni poranek. Podniosła się do pozycji siedzącej, po czym przeciągnęła się, ziewając delikatnie. Przecierając oczy rozejrzała się dookoła, ale nie zauważyła ani Natsu, ani nikogo innego kto zakłócałby jej poranek tak jak mieli to w zwyczaju. Mimo tego myślała, że to będzie dzień jak co dzień, ale jeszcze nawet nie wiedziała jak bardzo się myliła. Bez pośpiechu ubrała się, zjadła śniadanie, a następnie ruszyła w stronę siedziby gangu. Mieli dzień wolny, więc członkowie umówili się na spotkanie strategiczne, które tak naprawdę było jedną, wielką imprezą. Gdy doszła na miejsce, zauważyła że jest dosyć cicho. Uznała to za niezwykłą sytuację. Zazwyczaj w pobliżu Fairy Tail było bardzo głośno. Zdziwiona nie wiedząc co o tym myśleć, weszła do środka, a tam wszyscy jak skamieniali wpatrywali się w jedno miejsce. Blondynka podeszła bliżej, żeby zobaczyć co się dzieje i zamarła z zaskoczenia. O mało nie krzyknęła, gdy ujrzała rozgrywającą się scenę. Mianowicie na środku stołu usłanego kwiatami leżał Gajeel w sukience a’la księżniczka, czekając z zamkniętymi oczami na swojego księcia, którym był niewątpliwie stojący nas nim Natsu w odpowiednim stroju. Różowowłosy jakby nie do końca rozumiejąc sytuację wpatrywał się w przyjaciela, a gdy tylko dostrzegł Lucy, zrzucił swe przebranie i podbiegł do niej. 

Po chwili wszystko wróciło do normalności i każdy udawał, że nic się nie wydarzyło. Dziewczyna nie wiedząc co myśleć, postanowiła to zignorować i puścić w niepamięć. W końcu każdemu zdarza się zrobić jedną czy dwie głupie rzeczy. Przywitała się ze wszystkimi, a później zaczęła się comiesięczna impreza, która dla zachowania pozorów rozpoczynała się omówieniem bieżących spraw gangu, typu jak jest z zaopatrzeniem czy jest jakaś wojna z innym stowarzyszeniem, itp. Gdy zabawa rozkręciła się na dobre, między Natsu i Gray’em jak zawsze wywiązała się walka. Mag ognia zaszedł trochę za daleko w tych szrankach i używając swojej mocy wyrzucił przyjaciela w powietrze, a ten krzyknął.

- To BOLI!!! – krzyknął Gray, a Natsu tylko śmiał się z jego miny, ale gdy tylko lodowy mag pozbierał się, niezwłocznie wziął odwet. Erza nie mogąc już znieść ich zachowania, uspokoiła ich swoją pięścią i w sali dało się słyszeć głośne rozmowy zamiast ich krzyków. Gdy Mirajane wyszła na scenę, żeby umilić wszystkim czas śpiewając, rozległ się głośny jęk rozpaczy Cany.
- Co się stało? – zapytała Levy.
- Gorzałka się skończyła! – odparła zdenerwowana szatynka.
- Nie uzupełniłaś zapasów?
- Uzupełniłam, ale najwyraźniej ktoś je wychlał! – krzyknęła głośno dziewczyna.
- „To praktycznie pewne, że ty.” – miała ochotę odpowiedzieć niebiesko włosa, ale się powstrzymała, a z odsieczą przybyła Lucy.
- Nie martw się, Cana. Ja i Natsu skoczymy coś kupić.
- Tylko szybko! – ponagliła ich.
Gdy szykowali się do wyjścia, Mira podarowała Lucy kostium króliczka na drogę, a że blondynka nie mogła zasmucić przyjaciółki, przebrała się i wyszła w takim stroju, zwracając uwagę przechodniów. Na ulicy Natsu roznosiła energia, więc boksował się z powietrzem. Bardzo z siebie zadowolony, uderzył w ścianę restauracji dla zabawy, choć się tego nie spodziewał, rozwalił ją w drobny mak.

Próbowali uciekać przestraszeni, ale kostium Lucy przeszkodził jej w tym, gdyż upadła, a gdy chłopak jej pomagał, właściciel restauracji dopadł ich.
- Jak zamierzacie za to zapłacić?! – krzyknął zdenerwowany.
- My przepraszamy, nie mamy tyle pieniędzy. – powiedział niepewnie Natsu.
- Ale możemy to odpracować, przez następne 3 lata będziemy pracować za free, a w zamian dziś dostaniemy jakiś alkohol, który jest nam bardzo potrzebny. – dodała szybko blondynka.
- Dobrze, ale będziecie pracować w tym! – powiedział wyciągając zapakowane uniformy. Poszli się przebrać i już po chwili kelnerowali w stroju seksownych króliczków. 

Lucy przyglądała się chłopakowi, któremu najwyraźniej nie przeszkadzały skąpe ubrania, a fakt że nie może nic zjeść. Pracowali do wczesnego wieczora, a obeszło się bez problemów, bo blondynka pilnowała, żeby Natsu nie zrobił znowu nic głupiego. Wracali zadowoleni z dobrym alkoholem, więc liczyli, że Cana będzie zadowolona.

C.D.N~.

sobota, 30 września 2017

Dzień Chłopaka

Dzień Chłopaka : 
Przyjmij życzenia chłopie kochany w dniu Twojego Święta od znajomej baby, niech Ci się spełnią wszystkie Twe marzenia i niech realne staną się pragnienia.
Kuro Lady & NaWa Również składamy życzenia chłopcom z Fairy Tail i również życzonka dla tych prawdziwych "chłopów" 

czwartek, 28 września 2017

Rozdział 97 - "Pośpiech, pośpiech i... bez pośpiechu?"

Rozdział 97

Okropny hałas, naprawdę okropny hałas obudził dwójkę głównych bohaterów. Oboje jednocześnie podnieśli się do pozycji siedzącej i krzyknęli.
- Weź to wyłącz do cholery!
Zdziwieni, ale i zdenerwowani spojrzeli na siebie. Ponownie krzyknęli równocześnie.
- To twój telefon dzwoni!
Chwila konsternacji, patrzą na siebie i już spokojniej mówią razem.
- Miałeś/aś rację, to mój telefon dzwoni.
Oboje sięgnęli po swoje telefony i jeszcze zanim zdążyli powiedzieć standardowe „Halo”, usłyszeli krzyki swoich przyjaciół.
- Lu-chan! Mimo że prawie zawsze jestem miła i uczynna, nawet ja mam czasem ochotę kogoś zabić! Zwłaszcza, gdy ktoś opuszcza szkołę i nie daje znaku życia przez bóg wie ile czasu! Natychmiast wracaj do Magnolii! Mam dość krycia cię w szkole! Jutro znowu mamy lekcje i masz się na nich pojawić. A przede wszystkim tęsknię za Tobą! Więc jeśli nie chcesz, żeby cię spotkała długa i bolesna śmierć, zmiataj ze swoim tyłkiem na dworzec, bo za pół godziny odjeżdża pociąg. Jeśli nie zobaczę, że z niego wysiadasz, to skończysz marnie. I żebyś miała całkowitą pewność! To nie prośba, a rozkaz! Zrozumiano?! – Levy zakończyła swoją tyradę głośnym trzaskiem co znaczyło, że rzuciła swoim biednym telefonem o ścianę. Lucy zrozumiała, że jej przyjaciółce naprawdę puściły nerwy.
- Ty głąbie kapuściany! Rusz swój cholerny tyłek, żebym mógł go skopać! Myślisz, że wiecznie będę nadstawiał za ciebie karku w szkole? Ile jeszcze mam wymyślać wymówki? Niedługo cię uśmiercę jak tak dalej pójdzie, bałwanie! Nie myśl, że wywiniesz się z obicia ryja! Masz na skrzydłach wręcz lecieć na pociąg, który odjeżdża za pół godziny. A jeśli nie to nie żyjesz, draniu. Tik tak, kretynie! Rusz dupę, dupku! – Gray nie czekając na odpowiedź różowo włosego rozłączył się.

Zszokowana para siedziała przez chwilę w bezruchu, po czym spojrzeli na siebie i w mgnieniu oka wyskoczyli z łóżka jak oparzeni. Jak najszybciej ubierali się, pakowali i wpychali sobie jakieś jedzenie do ust, żeby zaspokoić głód. Musieli zdążyć na ten pociąg za wszelką cenę. Po 10 minutach takiej kotłowaniny biegli w stronę dworca. Dystans 20 minutowy musieli pokonać w mniej więcej 15 minut, żeby dotrzeć na czas do ich pociągu, ponieważ musieli jeszcze kupić bilety. Biegnąc o mało nie wypluli płuc, ale udało im się, w ostatniej chwili wbiegli do wagonu. Chwilę później opadli na swoje miejsca i starali się złapać oddech. Gdy już ochłonęli i mogli normalnie oddychać, spojrzeli na siebie i zaśmiali się.
- Nasi przyjaciele naprawdę o nas dbają.
- To prawda, ale serio by nas zabili, gdybyśmy nie zdążyli na ten pociąg. Zwłaszcza Erza dałaby radę. – powiedział Natsu.
- Tak, Erza jest przerażająca. – nieprzyjemne dreszcze przeszły im po plecach.
- Weź, nie mówmy o tym lepiej. – rzekł niepewnie chłopak.
- Taa, ale warto było zostać dłużej. – Lucy uśmiechnęła się do ukochanego.
- Masz rację! Gdybym mógł to powtórzyć to zrobiłbym to! – Natsu zaśmiał się, wziął dziewczynę w ramiona i pocałował ją.
- Dalej chciałabym cię całować, ale co ty na to, żebyśmy się zdrzemnęli? Jestem zmęczona po tej naszej „aktywności” i porannym bieganiu. – Lucy spojrzała w jego oczy, a on zaśmiał się.
- Nie ma problemu, też jestem zmęczony, a mamy 2 godziny jazdy przed sobą. – odparł chłopak, oboje uśmiechnęli się, po czym zasnęli przytuleni do siebie. Pociąg mknął w stronę Magnolii, widok za oknem przemijał, a słońce zmieniało swoje położenie na niebie, ale naszej pary nie obchodziło nic oprócz ich sennych marzeń. Jakiś czas później Lucy otworzyła oczy, przetarła je i spojrzała przez okno. Zobaczyła dworzec Magnolii, chwilę później usłyszała gwizd, który świadczył o tym, że pociąg odjeżdża. Momentalnie się rozbudziła i zrozumiała co to znaczy.
- Natsu! Obudź się! Jesteśmy w Magnolii! – krzyknęła, potrząsając chłopakiem, ale ten się nie obudził.- Wybacz, ale to środek ostateczny. – wzięła leżącą obok książkę i walnęła różowo włosego w twarz.
- Ałł! Za co? – krzyknął chłopak.
- Wysiadamy! Szybko! – krzyknęła, a on spojrzał na nią, kątem oka zobaczył peron, który zostawiali za sobą i wyjątkowo szybko zrozumiał o co chodzi. Sprawnie zebrali swoje rzeczy, po czym wyskoczyli z powoli jadącego już pociągu. Upadli na ziemię tuż u stóp swoich przyjaciół.
- No wreszcie! Raczyli się zjawić jaśnie państwo! – krzyknęła Levy. Gray bez chwili wahania kopnął Natsu w twarz, po czym powiedział.
- Och, byłeś tu? Nie zauważyłem cię, głąbie.
Różowo włosy odepchnął nogę chłopaka.
- Drugi raz? Miałeś mi skopać tyłek, a nie twarz. – wymamrotał pod nosem.
- Haa?! Mówiłeś coś? Masz coś do dodania? – zapytał Gray, groźnie łypiąc na niego z góry.
- Nie! Oczywiście, że nie! – Natsu spanikowany kręcił gwałtownie głową, przez co zakręciło mu się w głowie.
- Wróciliśmy, bardzo przepraszamy za wszystkie kłopoty. – powiedziała Lucy, pochylając głowę w geście przeprosin, po czym rozłożyła ramiona. – Nie przytulisz mnie, Levy-chan?
Niebiesko włosa patrzyła na blondynkę chwilę, po czym rzuciła jej się na szyję, a z jej oczu popłynęły łzy.
- Oczywiście, że przytulę! Nawet nie wiesz jak się o Ciebie martwiłam! Głupia Lu-chan. – wyrzuciła wszystko z siebie na jednym wydechu.

- Przepraszam i dziękuję bardzo, Levy. Odwdzięczę ci się po tysiąckroć. – odwzajemniła uścisk i zaczęła uspokajająco głaskać dziewczynę po plecach.
- Witajcie w domu! – rzekła głośno Erza. – Kara, która was spotka, nie będzie łagodna. – oświadczyła pewnie, uśmiechając się tajemniczo. – Ale tym zajmiemy się później. A teraz zbierajcie się i ruszcie tyłki, wracamy do naszej bazy. Musicie kogoś poznać. No już. Pośpieszcie się. -  uśmiechnęła się pewnie, a zarazem tajemniczo. Po czym ruszyła w stronę wyjścia z dworca, a reszta gangu ruszyła za nią. Wszyscy zaczęli ze sobą wesoło rozmawiać ignorując przybyłą parę w ramach małej kary, a Gray co jakiś czas kopał lub uderzał pięścią Natsu. Erza szła na czele dumna i dziwnie energiczna, Lucy myśląc że to podejrzane podeszła do Juvii i Levy.
- Co jest nie tak z naszą Tytanią? Czyż nie zachowuje się dziwnie? – zapytała niepewnie.
- A więc zauważyłaś? – zapytała Juvia śmiejąc się.
- W sumie nietrudno zauważyć. – dodała Lucy.
- Masz rację. – przyznała Levy. – Erza ma dobry humor, ponieważ…
- Zyskała za równo przyjaciółkę jak i dobrą rywalkę. – dokończyła wodna magini.
- Huh? O kogo wam chodzi?
- Zobaczysz jak dotrzemy na miejsce.
- Tak, dołączyły do nas dwie osoby i od razu poznasz, która jest rywalką Erzy. – dodała tajemniczo Levy. Cała trójka zaśmiała się, choć blondynka nieco niepewnie i szły dalej przed siebie. Obok nich kroczył niezadowolony Natsu, który kopany i bity przez Graya, szedł naprzód mrucząc coś pod nosem. Lecz nie oddał ani jednego ciosu, ponieważ wiedział, że zasłużył i że ma dług u Graya za całą jego pomoc. Gdy doszli do siedziby gangu, Natsu i Lucy znaleźli się na jej środku, a naprzeciw nich stanęły dwie nowe członkinie. Ich oczom ukazała się szczupła, wręcz drobna srebrnowłosa dziewczyna. 

Spokojna, zawstydzona pochyliła głowę i schowała się nieco za swoją towarzyszką, która była pokaźniejszych rozmiarów. Była wyższa, nieco masywniejsza, ale nadal szczupła. Jej długie czarne włosy delikatnie falowały, a jej oczy, uśmiech i postawa zdradzały dużą pewność siebie. Jej ruchy były płynne, a zarazem stanowcze, uścisnęła dosyć mocno dłonie chłopaka i dziewczyny, po czym powiedziała wyraźnie.

- Jestem Minerva Orland, a to Yukino Agria.
- Lucy Heartphilia i Natsu Dragneel. – odparła blondynka. – Miło was poznać.
- Ach, więc to ty!
- Słucham? – wyrwało się Lucy z zaskoczenia.
- Minerva, proszę cię! – wyszeptała srebrnowłosa.
- Przepraszam za to. Miło was poznać. A chodziło mi o to, że Yukino cię zna i od dawna chciała cię spotkać. Często o tobie mówi. – uśmiechnęła się czarnowłosa. Zaskoczona podwójnie Lucy ponownie spojrzała na nieśmiałą dziewczynę, a ta się schowała jeszcze bardziej.
- Proszę, możesz się pokazać? – zapytała uśmiechając się pokrzepiająco. Yukino usłuchała i podniosła swój wzrok na blondynkę, spojrzała jej w oczy. Lucy przyglądała się jej przez chwilę, po czym westchnęła. Zakryła usta dłonią, żeby powstrzymać wyrywający się jej krzyk.
- Yuki-chan! To ty, prawda? – zapytała podekscytowana. Otrzymała potwierdzenie kiwnięciem głowy. Rzuciła się na dziewczynę i mocno ją przytuliła do piersi. – Tęskniłam za Tobą! Jakżeś wyrosła! Nie poznałam Cię w pierwszej chwili! – zaśmiała się.
- W końcu minęło tyle lat. – powiedziała Yukino melodyjnym głosem.
- To wy się znacie? – zapytał Natsu.
- Tak, panienka Lucy uratowała mnie. Była wtedy niesamowita i od tamtego czasu bardzo ją podziwiam, dlatego postanowiłam dołączyć do Fairy Tail. – odpowiedziała spokojnie srebrnowłosa.
- Uratowałam to mocno przesadzone, po prostu przepędziłam zabłąkanego psa. – Lucy machnęła lekceważąco ręką.
- Nieprawda! Byłaś niesamowita! Miałaś 6 lat, a ten pies był taki duży, że, że… - Yukino zabrakło słów.
- Dobrze, już dobrze uspokój się. – wtrąciła Minerva.  – Możemy ten temat zostawić w tym miejscu? Yukino naprawdę cię podziwia Lucy, dlatego dołączyłyśmy do Fairy Tail, a teraz chcemy się zaprzyjaźnić ze wszystkimi. Nie ma nad czym się rozwodzić i kłócić o to kto ma rację. – zaśmiała się, wpatrywała się w blondynkę, czekając na odpowiedź.
- Jasne. Witajcie w Fairy Tail! – powiedziała radośnie Lucy, przytulając nowe członkinie.
- Witajcie, liczę że odnajdziecie się w naszym gronie. – dodał Natsu uśmiechając się. Chłopacy zgarnęli jego, a dziewczyny dopadły Lucy.
- Lu-chan szybko! Idziemy do ciebie. Dawno się nie widziałyśmy, więc przez całą noc dotrzymasz nam towarzystwa, a jutro pójdziesz do szkoły. – powiedziała Levy uśmiechając się nieco wrednie, a reszta dziewczyn również przyjęła kpiące uśmieszki. – A więc ruchy, ruchy. – dodała i wszystkie ruszyły w stronę mieszkania Lucy. Gdy doszły na miejsce, blondynka zobaczyła masę poduszek i przygotowane przekąski oraz napoje.
- Widzę że wszystko przygotowałyście.
- Oczywiście, że tak. Nie doceniasz nas. – powiedziała pewnie Juvia.
Wszystkie szybko przebrały się w piżamy i rozsiadły dookoła.
- No to opowiadaj czemu nie wróciliście już wczoraj. – powiedziała Erza.
- Opowiadaj, opowiadaj, szybko. – zachęcały ją inne.
Presja ze strony dziewczyn była tak wielka, że Lucy niemal natychmiast opowiedziała wszystko ze szczegółami. Gdy skończyła wszystkie dziewczyny się uśmiechały.
- Gratuluję. – powiedziały zgodnie.
- To i tak wyjątkowo szybko jak na takiego debila jak Natsu. – zaśmiała się Juvia.
- Ach tak? Wszyscy nasi chłopacy nie są zbyt rozgarnięci, no może oprócz Jellala. – powiedziała Lucy patrząc na czerwono włosą uśmiechając się. – To może teraz wy opowiecie jak było z Wami? Chętnie posłucham. – zapytała blondynka uśmiechając się kpiąco.

- Oczywiście, że opowiemy! – odparła dumnie Erza.
- No jasne, Juvia zaczynaj. – dodała Levy.
- Ja? Czemu ja? – zapytała zdumiona.
- Bo zawsze wychwalasz Graya i chcemy się dowiedzieć jak to z wami było! – odparły równocześnie Lucy, Erza i Levy.
- Dobrze, już dobrze niech wam będzie. Bez pośpiechu. Nie ucieknę wam. – odparła podnosząc ręce w poddańczym geście. – A więc to było tak…
C. D. N~.
Jest nowy rozdział! Tym razem krócej musieliście czekać. :P Mam nadzieję, że się spodoba i życzę miłego czytania. Zapraszam na nasz fanpage, piszcie, lajkujcie, droga wolna. :D Jeśli macie ochotę pochwalić się swoją kolekcją mang, książek, rysunków, itp. to nie krępujcie się wysyłać fotek. Jeszcze raz zapraszam, miłego czytania i pozdrawiam, Kuro Lady~. https://www.facebook.com/KuroLadyandNaWa/

czwartek, 30 marca 2017

Rozdział 96 - "Chcę ciebie całą." (+18)

Rozdział 96

Oślepiające światło padało przez okno wprost na twarz Lucy, dziewczyna powoli otworzyła oczy po czym zakryła je ręką. Próbowała się poruszyć, ale uniemożliwił jej to Natsu, który oplótł ją swoimi ramionami i nogami niczym bluszcz. Przyglądała się jego twarzy przez chwilę, po czym zaczęła delikatnie przeczesywać palcami jego włosy. Chłopak poruszył się, ale nie obudził się, tylko jeszcze mocniej przytulił się do niej. Zaśmiała się cicho, pocałowała go w czoło i szepnęła.
-Kocham Cię najbardziej na świecie. Czasem za dużo myślę i dochodzę do niepotrzebnych wniosków. Dziękuję, że za mną goniłeś i że mnie złapałeś. Postaram się całą sobą podziękować Ci za wszystko co dla mnie zrobiłeś.
Natsu uśmiechnął się przez sen, a Lucy oparła policzek o jego głowę i tak wtulona ponownie zamknęła oczy, a po chwili jej oddech stał się miarowy i blondynka odpłynęła w świat snów. Już nie miała żadnych koszmarów, teraz śniły jej się same przyjemne rzeczy, a w głównej roli występował jej chłopak. Jakiś czas później to właśnie on się obudził, zobaczył, że dziewczyna nadal śpi, więc delikatnie wysunął się z łóżka. Gdy stanął na nogi, poprzeciągał się na różne strony, spojrzał na ukochaną, uśmiechnął się i złożył na jej ustach delikatny pocałunek, po czym wyszedł z pokoju po cichu. Poszedł kupić składniki na śniadanie i zastanowić się jak mają wrócić do Magnolii. Okazało się, że wieczorem odjeżdża autobus wprost do niej, tylko że jedzie całą noc, o wiele dłużej niż pociąg. Na co Natsu wzruszył ramionami. „Dzięki temu spędzimy więcej czasu razem.” – pomyślał zadowolony. Wrócił do hotelu i uszykował śniadanie, gdy wszedł do pokoju, Lucy siedziała na łóżku już ubrana, czesała swoje długie włosy. Siedziała tyłem do drzwi, więc nie zauważyła wejścia chłopaka, ten po cichu podkradł się do niej, nachylił się i pocałował jej kark. Blondynka drgnęła i z jej gardła wydobył się krótki jęk.
-Ach! – odwróciła się i spojrzała mu w oczu.- Przestraszyłeś mnie.
- Nic nie poradzę na to, że twój kark wyglądał tak seksownie i aż sam się prosił o to, by go pocałować. – odparł z pełną satysfakcji miną i postawił talerze na stole. – Śniadanie podano!
- Och, dziękuję, wygląda pysznie! – jej oczy wręcz zaświeciły się z zachwytu. Usiedli przy stole i zabrali się za jedzenie. Po 15 minutach skończyli zadowoleni, Lucy położyła się na łóżku, a Natsu włączył cicho radio.
- O 22 mamy autobus powrotny do Magnolii, więc mamy cały dzień dla siebie. Co chcesz robić? – zapytał siadając obok niej. Nachylił się, żeby lepiej widzieć jej twarz.
- Obojętne mi to. – odrzekła.
- Weź! Nawet się nad tym porządnie nie zastanowiłaś! – zaprotestował żywo.
- Natsu, mi to naprawdę obojętne. Mi wystarczy, że będę mogła być z Tobą. Z Tobą mogę robić wszystko i nic zarazem. – powiedziała, po czym delikatnie musnęła dłonią jego policzek w ramach pieszczoty jak miała w zwyczaju to robić. Wtulił twarz w jej dłoń, po czym ją pocałował.
- Dobrze, słyszałem, że jest jakiś jarmark starych książek i przy okazji dają dobre jedzenie. Może się przejdziemy? I kupimy jakieś pamiątki dla innych? – zapytał patrząc na nią czułym wzrokiem.
- Jak zawsze wiesz czego chcę najbardziej. – zaśmiała się, podniosła się na łokciach i pocałowała go. – Ruszajmy na podbój tego miasta!
- Ruszajmy! – zawtórował jej po czym śmiejąc się, skierowali się do wyjścia i już po chwili byli w drodze na jarmark. Szli równym krokiem, nie za szybko, nie za wolno. Lucy patrzyła przed siebie zamyślonym wzrokiem, Natsu spojrzał na nią i westchnął cicho. Zatrzymał się i złapał ją za rękę, zmuszając ją do tego samego.
- O czym tak intensywnie myślisz, że nawet nie patrzysz gdzie idziesz i prawie weszłaś w kałużę? – zapytał poważnie, teraz już spodziewał się najgorszego po myślach blondynki.
- Zastanawiałam się czy byś się zgodził na to, żebyśmy po zakończeniu roku, po wszystkich egzaminach wyruszyli szukać twojego ojca? – spojrzała na niego, jej wzrok był pewny i pokazywał, że oczekuje ona odpowiedzi.
- Ja bardzo chętnie, ale nie miałaś iść na studia? – odparł nieco zaskoczony i ruszył dalej powolnym krokiem, trzymając ją za rękę.
- Tak, miałam, ale gdy się głębiej nad tym zastanowiłam to, stwierdziłam że potrzebuję przerwy.
- Od czego?
- Od wszystkiego, od nauki, od szkoły, od spraw gangu. Chcę być z Tobą, to się dla mnie liczy. – ścisnęła mocniej jego dłoń.
- Rozumiem, że możesz mieć trochę tego wszystkiego dość, ale tak bardzo chciałaś iść na studia i obiecałaś matce. – powiedział nieco zmieszany. Bardzo chciał się zgodzić, ale wiedział, że do tej pory dla jego ukochanej priorytetem były studia.
- Nie chcę rezygnować całkowicie. Matce obiecałam, że zostanę uznaną pisarką, a do tego studia nie są potrzebne. Z resztą mogę pójść za rok. Teraz po prostu chcę spędzić z Tobą jak najwięcej czasu sam na sam. Nigdy do tej pory tak naprawdę nie byliśmy sami, zawsze byli z nami przyjaciele. Proszę pomyśl o tym. – powiedziała i spuściła delikatnie wzrok.
- Masz rację. Też chcę spędzić z Tobą więcej czasu. – objął ją ramieniem i kontynuował. – Tak, więc zostały nam do odwalenia trzy rzeczy. Festiwal, egzaminy i bal na zakończenie roku. Dwa miesiące i będzie koniec, a wtedy będziemy sami. Dziękuję, że pomyślałaś o mnie i o moim ojcu. – pocałował ją w czoło.
- Kocham Cię, więc myślę o Tobie. Teraz będę myśleć tylko o Tobie i nie będę wymyślać niestworzonych rzeczy, które nawet nie nastąpiły. – odparła uśmiechając się.
- Dobra dziewczynka! – krzyknął radośnie i potargał jej włosy. – Też Cię kocham. – pocałował ją i ochoczo szli dalej. Natsu obserwował Lucy, patrząc od boku dostrzegł, że ma bardzo piękny, delikatny nos. W jej oczach z tej perspektywy odbijało się światło co wyglądało magicznie. Była cała piękna, niczym z bajki. Chłopak jeszcze nigdy nie był, aż tak tego świadomy, więc nie wiedział skąd ta nagła zmiana i to zaprzątało jego głowę. Gdy dotarli na jarmark blondynka rozochociła się i zaczęła biegać tu i tam w poszukiwaniu ciekawych książek. Natsu też próbował coś wypatrzyć w tych starociach, ale przyłapał się na tym, że tak naprawdę nie patrzył na nic, nie robił tego co zamierzał, bo jego wzrok mimowolnie podążał za Lucy. Nie mógł oderwać od niej oczu, dostrzegał każdy, nawet najmniejszy jej ruch. Jej sposób poruszania, jej ekspresja, wszystko przyciągało jego uwagę i zajmowało jego myśli. Nie wiedział czemu jest tak świadomy jej obecności. Był w niej zakochany i zapatrzony w nią, ale jeszcze nigdy, aż tak nim nie zawładnęło to, co teraz w nim rosło. Próbował zidentyfikować to uczucie, tą potrzebę, ale nie wiedział jak to w ogóle nazwać i jak sobie z tym radzić. Chodzili po całym terenie i oglądali różne rzeczy. Dziewczyna co chwilę coś mu podsuwała, żeby ocenił to, a on tylko kiwał głową i nie mógł oderwać od niej wzroku.
- Natsu, ucięli ci język czy jak? – zapytała przechylając głowę z lekko zmarszczonymi brwiami.
- Nie, oczywiście, że nie. Czemu pytasz?
- Bo nic nie mówisz, tylko się gapisz. Co z Tobą?
- Po prostu wszystko co wybierasz jest wspaniałe, więc po co mam się niepotrzebnie produkować? – spojrzał na nią poważnie, a ona się roześmiała.
- Dobrze, rozumiem, chyba jesteś naprawdę głodny albo do reszty ci odbiło. – powiedziała przez łzy, które pojawiły się w kącikach jej oczu ze śmiechu.
- Ej, ja poważnie mówię.
- Ja też, chodźmy coś zjeść, bo już trochę minęło od śniadania.
Ruszyli w stronę stoisk z jedzeniem, Lucy pewnie szła przed siebie, a uśmiech nie schodził jej z twarzy. Natsu dalej ją obserwował bez słowa, czuł coraz większą potrzebę, żeby coś zrobić, ale nie wiedział co. Zamówili jedzenie, dziewczyna wzięła spaghetti, a chłopak wypieczony stek z frytkami. Lucy zaczęła jeść, a gdy zauważyła, że różowowłosy nie robi nic poza gapieniem się na nią, nabrała makaron na widelec i skierowała go w jego stronę.
- Powiedz „Aaa”. – powiedziała krótko i czekała na jego reakcję. Natsu spojrzał na nią zaskoczony i w końcu coś w nim pękło. Zrozumiał czego chce, chce mieć ją całą dla siebie, chce patrzeć tylko na nią i chce, żeby ona patrzyła na niego. Chce móc jej dotknąć, chce ukryć ją przed spojrzeniami innych. Zrozumiał jak bardzo jej pragnie, tu i teraz, nawet na środku ulicy. Lecz nie chciał jej pokazać nikomu innemu. Nie mogąc się kontrolować, wstał, chwycił ją w pasie i przerzucił sobie przez ramię, a następnie ruszył w stronę hotelu.
- Natsu! Postaw mnie! Co ty wyprawiasz?! – krzyczała dziewczyna, wierzgając, ale nie walczyła z nim, po prostu nie odpowiadała jej pozycja, w której się znalazła. Odpowiedziała jej głucha cisza, a chłopak tylko lekko klepnął ją w tyłek, by przestała się wiercić i dalej parł przed siebie, zrezygnowana westchnęła i czekała na to co się wydarzy. Gdy dotarli do hotelu, odstawił ją na podłogę i zamknął za nimi drzwi. Lucy się przeciągnęła, odwracając się w głąb pokoju, rzuciła krótko.
- Jeny, co z Tobą? – gdy znowu odpowiedziała jej cisza, poddenerwowana powiedziała. – Najpierw robisz co chcesz, a później milczysz jak zaklęty. Irytuje mnie to, że nie wiem o czym myślisz i czego ode mnie oczekujesz.
Natsu nadal milczał, przyglądał się jej czujnie, a gdy chciała przejść do łazienki, podszedł szybko do niej pewnym krokiem i złapał ją prawą ręką w pasie, zatrzymując ją w półkroku. Przycisnął swoją klatkę piersiową do jej pleców, jego lewa ręka wędrując dotarła do jej brody, odchylił jej głowę i pocałował ją. Zaskoczona drgnęła, ale odwzajemniła pocałunek. Na początku całował ją delikatnie, później zaczął pogłębiać ten stan, aż w końcu wsunął swój język w usta Lucy i zaplótł go wokół jej własnego. Dziewczyna jęknęła cichutko, bo w tym samym czasie jego prawa ręka zsunęła się na jej udo, a następnie wędrowała do góry po jego wewnętrznej stronie. Natsu nie przerywając, odwrócił dziewczynę przodem do siebie, zaczął na nią napierać swoim ciałem, żeby się cofnęła. Gdy doszła do krawędzi łóżka, nogi ugięły się pod nią i oboje wylądowali na miękkim materacu. Chłopak nadal na odrywał ust od niej, Lucy oplotła go nogami, a jego ręce powędrowały do jej piersi. Przerwał pocałunek, po czym złożył delikatnego całusa na jej żuchwie i schodził niżej po jej linii. Dotarł do szyi, po całej jej długości przesunął swoim językiem. 

Dziewczyna czując na sobie jego ciepło, zaczęła lekko drżeć, a jej oddech przyśpieszył. Ukochany dalej pieścił jej szyję, a jego ręce wsunęły się pod jej koszulkę i zaczęły ją podwijać. Oderwał się od niej na chwilę, by ściągnąć całkowicie jej top, a ona chwyciła go za kołnierz, przyciągnęła do siebie i złożyła na jego ustach szybki pocałunek, aby następnie sprawnie zdjąć jego koszulę. Spojrzał na nią przenikliwie i powiedział zachrypłym z podniecenia głosem.
- Chcę ciebie całą. Jesteś taka piękna.
- A ty taki seksowny. – powiedziała przeciągle, tonem przesyconym podnieceniem. Odwzajemniła jego spojrzenie i rozłożyła ramiona w zapraszającym geście. Ponownie opadli na łóżko, przez chwilę wpatrywali się w siebie intensywnie, w ich oczach widać było mieszankę różnych emocji, takich jak zdenerwowanie, ekscytację, podniecenie i wiele innych.

 Znowu zaczęli się namiętnie całować, w tym czasie ręce dziewczyny powędrowały do paska chłopaka i zaczęły go rozpinać. On zaś dobrał się do jej stanika i już po chwili zsuwał go po jej ramionach. Ich ruchy były zsynchronizowane, gdy Natsu zsunął całkowicie biustonosz Lucy, ta zdążyła rozpiąć jego spodnie. Ich usta znowu się rozłączyły, w przerwach między pocałunkami szeptał cicho i namiętnie w kółko „Taka piękna. Taka seksowna. I cała moja.”. Chłopak łapiąc blondynkę w pasie przesunął ją w górę łóżka, po czym sam nieco się obniżył i zaczął wodzić językiem po jej piersiach. Ona wplotła palce jednej ręki w jego włosy, drugą złapała pościel, odchyliła głowę, zamknęła oczy, jej urywany oddech łączył się z szybkim oddechem partnera. Oboje doświadczali tego po raz pierwszy, jeszcze nigdy nie czuli czegoś takiego i instynkt podpowiadał im, co mają robić, by osiągnęli to czego oboje pragnęli. Natsu zaczął całować brzuch Lucy, a następnie rozpiął jej spodenki i zaczął je zsuwać wraz z bielizną wzdłuż jej nóg, w międzyczasie obsypując prawą pocałunkami. Gdy ściągnął je całkowicie, obsypał pocałunkami drugą nogę, a następnie rozsiadł się między nimi i przez chwilę, która dla blondynki wydała się wiecznością, wpatrywał się w jej ciało gorącym spojrzeniem, jego wzrok przesuwał się po niej całej. Po czym przesunął językiem po górnej wardze i nachylił się, żeby ją pocałować, ponownie wsunął język między jej usta obdarzając ją swoją namiętnością, jak również ciepłem. Odwzajemniała jego pocałunek, jednocześnie przesuwała palce prawej dłoni wzdłuż linii jego kręgosłupa delikatnie drapiąc go paznokciami. Zamruczał z zadowolenia, a ona uśmiechnęła się, mimo że ich usta nadal były złączone. Natsu ujął prawą ręką pierś Lucy i zaczął ją pieścić. Jego lewa ręka zawędrowała między nogi dziewczyny, po chwili jego palce wsunęły się do jej wnętrza. Dziewczyna oderwała się od jego ust, odrzuciła głowę do tyłu i zajęczała głośno z rozkoszy. Zadowolony z takiej reakcji, zaczął ssać jeden z jej sutków, później zaczął go lizak, a następnie z drugim zrobił to samo. Urywany oddech Lucy łączył się z jej jękami, wtedy Natsu zsunął spodnie ze swoich bioder i uśmiechnął się do niej zadziornie. Ona spojrzała na niego zamglonym wzrokiem, a następnie oblizała wargi, był to powolny i bardzo podniecający ruch. Teraz to ona obserwowała go czujnym spojrzeniem, widząc jak jego mięśnie napinają się, aby następnie się rozluźnić, zamruczała z uznaniem dla tak seksownego widoku, a jej oddech znacząco przyśpieszył. Chłopak widząc i słysząc reakcję ukochanej na niego, szybko rozłożył jej nogi, żeby energicznie wsunąć się w jej wnętrze. Z jej gardła wydobył się urywany krzyk rozkoszy i bólu. Poczuła to, w głębi poczuła jak ją wypełnia. Ból szybko został zaćmiony przyjemnością. Rozchyliła usta, a Natsu skorzystał z okazji i ponownie obdarzył ją francuskim pocałunkiem. Po chwili splatając palce, chwycili się za dłonie i chłopak zaczął rytmicznie ruszać biodrami. Raz po raz wypełniał ją sobą, aby wyryć w niej swój kształt. Blondynka na początku tylko odczuwała, ale gdy tylko wyczuła rytm jego ruchów, zgrała się z nim i przyjemność podwoiła się. Rozpletli jeden z uścisków dłoni, ręka Lucy powędrowała na plecy chłopaka, ponownie zaczęła przesuwać paznokciami po jego plecach, a on chwycił mocno jej udo, aby przełożyć jej nogę nieco wyżej. Całowali się namiętnie i dziko, odrywali się od siebie tylko, żeby złapać szybki oddech, a następnie znowu łapczywie łączyli swe usta. Gdy zabrakło im tlenu, przerwali na chwilę, po czym chłopak składał pocałunki na szyi, piersiach i uszach dziewczyny. W pewnym momencie Natsu zwolnił, chwycił Lucy za biodra i przeturlał się na plecy, tak że to ona teraz siedziała na nim okrakiem. Znowu zaczęli się rytmicznie poruszać, a chłopak obserwował podnieconym wzrokiem ciało partnerki. Zaczął przesuwać dłońmi po jej brzuchu, następnie po piersiach, a gdy chwycił jej twarz w dłonie, przyciągnął ją do siebie i namiętnie pocałował. Gdy ich języki tańczyły własny taniec, nadeszła chwila spełnienia, oboje szczytowali w tym samym momencie. Kiedy ta chwila błogości dobiegła końca, opadli na łóżko. Dziewczyna leżała na klatce piersiowej chłopaka i unosiła się z nią w rytm jego szybkiego oddechu. Natsu gładził dłonią plecy Lucy i powoli uspokajał się. Ona zaś wodziła palcem po jego klatce i mięśniach na brzuchu.
- Co powiesz na kąpiel? – zapytał ochrypłym głosem.
- Z przyjemnością. – odrzekła jeszcze bardziej ochryple. Chłopak zsunął ją z siebie, wstał i ruszył do łazienki. Po chwili dało się słyszeć szum wody. Natsu wrócił, wziął Lucy na ręce, aby zanieść ją do wanny. Mimo, że nic więcej nie powiedzieli, czuli się doskonale. Spełnieni i zadowoleni, umyli się nawzajem, delikatnie, powoli, co jakiś czas delikatnie się całując. Gdy wyszli z wanny i chwycili ręczniki, dziewczyna zarumieniła się widząc swoje odbicie w lustrze. Jej biała skóra była usiana licznymi, ciemnoróżowymi malinkami. Uśmiechnęła się i podeszła do chłopaka, który stał do niej tyłem, po czym złożyła pocałunki na jego plecach i szyi. W ten sposób zostawiła swoje własne różowe znaki. Gdy spojrzał na nią zaskoczony, ona uśmiechnęła się i wskazała mu lustro. Spojrzał na swoje odbicie i zaśmiał się. Pocałowali się i wrócili do sypialni, za oknem słońce już chyliło się ku zachodowi. Nadal było im gorąco, więc nałożyli na siebie tylko bieliznę. Położyli się na łóżku, przytuleni do siebie, Lucy jako pierwsza zasnęła. Dziewczyna skorzystała z ramienia Natsu jak z poduszki, a ten objął ją mocno w pasie drugim ramieniem. Przyglądał jej się, odsunął kosmyk włosów z jej czoła, a następnie delikatnie pocałował to miejsce. Uśmiechając się powiedział.
- Kocham Cię. Dziękuję Ci za wszystko, a zwłaszcza za to, że pokochałaś mnie i pozwoliłaś mi kochać ciebie.
Przytulił ją mocniej, a później zasnął. Oboje uśmiechnięci, śnili o sobie nawzajem. W ten oto sposób przegapili autobus powrotny do Magnolii.

C. D. N~.

Witam, witam, po długiej przerwie. Pojawił się nowy rozdział. Mam nadzieję, że jeszcze ktoś tu zagląda. Do napisania zmotywowały mnie: moja przyjaciółka NaWa i moja kuzynka, która również zgodziła się wykonać rysunek, który mogę tu opublikować. 

Zapraszam również na nasz fanpage! :D
https://www.facebook.com/Kuro-Lady-NaWa-102008036988215/

Miłego czytania!Pozdrawiam, Kuro Lady~.


czwartek, 9 lutego 2017

Ohayo!

OHAYO!

Witam, witam! Trochę minęło! Serio dawno mnie nie było tutaj... Mam nadzieję, że jeszcze znajdą się tu jacyś czytelnicy. Post ten jest informacją! A jaką? A taką, że ja i moja przyjaciółka/partnerka NaWa podbijamy fb! Właśnie wystartowała nasza strona, którą znaleźć można pod adresem: https://www.facebook.com/Kuro-Lady-NaWa-102008036988215/
Wpadajcie! Piszcie! Likujcie! Róbcie co chcecie! 
Ja zaś przepraszam, że tak dawno nic nie zamieszczałam tutaj, ale jak tylko skończy mi się sesja, postaram się coś naskrobać, więc mam nadzieję, że jeszcze jest tu ktoś, kto z niecierpliwością wyczekuje nowego rozdziału. To wszystko!

Dziękuję i pozdrawiam, Kuro Lady~.

sobota, 9 maja 2015

Urodziny



 Urodziny

Siedzę spokojnie w fotelu i czytam książkę. Nagle przychodzi mi na myśl, że jest tu coś za cicho. W końcu to miejsce spotkań Fairy Tail, więc dlaczego nie widać tu żywej duszy? Czemu nikt nie walczy? Nie krzyczy? Nic nie rozwala? Z ciekawości zamykam książkę, rozglądam się po budynku i szukam przyczyny tej dziwnej ciszy. Rzeczywiście nikogo ani widu ani słychu, zastanawia mnie co się stało. No, ale cóż dziwactwa są częścią Fairy Tail. Pewnie znowu gdzieś wybyli i niszczą pół miasta. Znowu będę musiała za to zapłacić, ale co tam, przyzwyczaiłam się. Taki właśnie urok Fairy Tail. Ponownie rozsiadam się w swoim fotelu, otwieram książkę i powracam do czytania. Tak siedząc i czytając czas mijał, a w budynku dalej panowała cisza. Gdy znudziła mi się lektura, zamknęłam książkę, wstałam i ruszyłam do wyjścia, gdy chciałam otworzyć drzwi, wpadłam na zdyszane dziewczyny, między innymi Lucy, Juvię, Wendy oraz Lisannę. Blondynka i niebiesko-włosa złapały mnie za ręce, a mała dziewczynka powiedziała:
-Chodź z nami Kuro!
-Ale o co chodzi? Dokąd mnie zabieracie? - zapytałam zaskoczona.
-To niespodzianka! - powiedziała radośnie Lisanna.
Nie wiedząc o co chodzi, szłam posłusznie za nimi, rozmyślając o co może chodzić, ale nic nie udało mi się wymyślić. Rozglądałam się naokoło szukając jakichkolwiek wskazówek, ale nic nie przychodziło mi do głowy, więc dałam sobie spokój z myśleniem o tym i spokojnie podążałam za dziewczynami, które nadal trzymały mnie za ręce, tak jakby pilnowały, abym nie uciekła. Po 30 minutach drogi zostałam wepchnięta do budynku, a następnie do jakiejś sali, w której panowała głęboka ciemność. Po chwili usłyszałam szelest ubrań przechodzących obok mnie dziewczyn i ciche szepty. Nagle odezwała się Erza.
-Gotowi? Na trzy! Raz! Dwa! Trzy!
-Gratulacje i wszystkiego najlepszego Kuro! - krzyknęli równocześnie i zapalili światło.
Właśnie siedzę na podłodze przestronnej sali, która jest pięknie udekorowana, pełno tu balonów, kwiatów i serpentyn. Są nawet świąteczne światełka, które za bardzo nie pasują do wystroju. Rozglądam się zdumiona i mój wzrok zatrzymuje się na wielkim plakacie z dużym napisem: "WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO KURO", a pod nim był mniejszy: "To już 3 lata, które spędziliśmy wspólnie". I olśniło mnie! Przecież to już urodziny! Dokładnie 3! Jak ja mogłam tego nie zauważyć? Oni tak się postarali, dla mnie! Jestem taka zaskoczona i szczęśliwa! Po chwili Mirajane zaczyna śpiewać piosenkę "Happy Birthday" swoim anielskim głosem. Tort wniósł Loki pod ochroną Natsu i Graya, musieli go chronić przed Erzą. Na torcie widniała duża 3. Postawił go przede mną i zapalił trzy świeczki. Teraz wszyscy patrzeli na mnie w oczekiwaniu na jakiś toast. Wzięłam do ręki kieliszek szampana i zaczęłam mówić:

-Dziękuję Wam za wszystko kochani. Przypomnieliście mi o tak ważnym dniu. Ach! To już 3 lata spędziliśmy ze sobą! Jak ten czas szybko minął! Zupełnie jak jeden dzień! Tyle czasu spędzonego wspólnie, tyle wspomnień! Dziękuję Wam za wszystko. I mam nadzieję, że kolejne lata również spędzimy wspólnie. A teraz do moich kochanych czytelników! Dziękuję, że wspieraliście mnie cały ten czas! Mam nadzieję, że dalej będziecie to robić i będzie przybywać coraz więcej czytelników. Przepraszam za to, że zawodzę Was swoją osobą i musicie tyle czasu czekać na nowe, beznadziejne rozdziały. Postaram się to poprawić. Jeszcze raz dziękuję za Wasze wsparcie i cierpliwość!

Stuknęliśmy się wszyscy kieliszkami i zaczęła się impreza w stylu Fairy Tail. Jedna wielka rozróba, ale ile przy tym zabawy! Wszyscy byli szczęśliwi i bawili się do samego rana.
Rankiem zdałam sobie sprawę z tego, że nie powinnam im pozwalać na taką samowolę bo z budynku w którym odbywała się impreza zostały tylko zgliszcza. ^,^"

poniedziałek, 16 marca 2015

Rozdział 95 - "Sprawię, że zapomnisz. Rozpalę w Tobie mój ogień."

 Rozdział 95



A w tym czasie zbliżyła się do nich inna postać, która niespodziewanie włączyła się do rozmowy takimi słowami.
-Nie dość, że zamieniasz się w dziecko, to jeszcze zachowujesz się jak dziecko. Jesteś irytującym i problematycznym bachorem. I co ja mam z Tobą zrobić?
Wszyscy momentalnie odwrócili się i spojrzeli na nowego przybysza. Ujrzeli wysokiego, czarnowłosego chłopaka, o którym śmiało można powiedzieć, że jest przystojny. Nastąpiła chwila ciszy, wszyscy tkwili w bezruchu, gdy nagle przybysz szybkim krokiem podszedł do Stinga i uderzył go mocno w głowę. Po czym zwrócił się w stronę Natsu i Lucy, lekko skłaniając głowę, rzekł:
-Przepraszam za jego zachowanie, ale on niestety już jest takim niewychowanym bachorem i raczej nie zmieni się zbyt szybko. Czasami trudno mi nad nim zapanować.
-Kim ty, do cholery, jesteś?! - krzyknął zdenerwowany różowo-włosy. Dziewczyna milcząc chowała się za nim.
-Jestem Rogue Cheney, jestem odpowiedzialny za tego tutaj blondyna. Można powiedzieć, że znamy się praktycznie on zawsze i jesteśmy całkiem dobrymi przyjaciółmi.
Wskazał ruchem głowy na dziecko. A ten zdenerwowany krzyknął:
-Rogue! Co ty odstawiasz?! Dlaczego mnie uderzyłeś?! Czy ty nie jesteś po mojej stronie?!
Czarnowłosy spojrzał na niego ze złością w oczach, wręcz piorunował go wzrokiem i rzekł w miarę spokojnie:
-Zachowujesz się skandalicznie. Twoje zachowanie idealnie pasuje do twojego obecnego wyglądu, którego tak bardzo nie lubisz. 

-Co jest złego w moim działaniu? Po prostu chcę, zdobyć to, co moje! - powiedział z dużą pewnością siebie Sting.
-Och, człowieku, co ja się z tobą mam? Na serio muszę ci to tłumaczyć jak krowie na rowie? Po pierwsze ona nie jest twoja, ma chłopaka, który stoi tuż przed tobą. Ślepy jesteś czy jak? Po drugie ona nie może być twoja, bo nie jest przedmiotem byś mógł ją posiadać, a właśnie w ten sposób ją traktujesz, a to nie jest zbyt miłe w stosunku do niej. Po trzecie wątpię, żebyś się w niej zakochał, ponieważ znasz ją góra jeden dzień, ostatnio byłem tu dwa dni temu i jej tu nie było. To uczucie to nie miłość, po prostu masz wobec niej inne odczucia niż w stosunku do poprzednich dziewczyn, dlatego, że ona potraktowała cię inaczej niż one, prawda? Przemyśl to na poważnie i zobacz co jest złego w twoim postępowaniu. Przejrzyj wreszcie na oczy, zauważ że już praktycznie wszyscy nasi towarzysze się od ciebie odsunęli przez twoje zachowanie, sam nie wiem dlaczego jeszcze z tobą trzymam i staram się tobie pomóc, ale to pewnie tylko ze względu na wieloletnią przyjaźń. Jak się nie zmienisz to ja też cię w końcu zostawię albo popadnę w życiową depresję.
Swój monolog zakończył długim westchnięciem i bacznie przyglądał się swojemu przyjacielowi. Ten zaś zmierzył go wzrokiem i głosem pełnym złości rzekł:
-Ha! Ja się nie mylę! Jestem pewny, że moje działania są słuszne! Nie mam nad czym myśleć. A jak jesteś taki cwaniak to spadaj i zostaw mnie wreszcie w spokoju! W końcu będę wolny! - zwracając się w stronę pary krzyknął.- Lucy! Pamiętaj, że jesteś MOJĄ kobietą i nie udawaj, że tobie się nie podobało, gdy byłaś przeze mnie całowana! Wiem, że czujesz do mnie to samo co ja do ciebie.
Blondynka była cała czerwona ze wstydu, po jej policzkach dalej płynęły łzy, ale nie wychyliła się zza Natsu, ani nie pisnęła ani jednego słowa, stała w ciszy oczekując na to co ma nadejść. Tak naprawdę nie była na nic gotowa. Różowo-włosy cały się trząsł z wściekłości, dłonie zacisnął w pięści tak mocno, że aż zaczęła z nich płynąć krew. Blondyn ruszył w ich stronę z zadowoloną miną, z zuchwałym uśmieszkiem, który jeszcze mocniej zdenerwował Natsu. Gdy ten chciał już wymierzyć cios stało się coś nie oczekiwanego. Z cienia Stinga wynurzył się Rogue i mocnym ciosem w brzuch spowodował omdlenie chłopca. Przerzucił go sobie przez ramię, patrząc poważnym wzrokiem na różowo-włosego powiedział poważnie.
-Jeszcze raz przepraszam za kłopoty spowodowane przez mojego towarzysza. A teraz idźcie. Bierz ją i odejdźcie stąd. Nie chcę mieć was na sumieniu. Ja sam nie wiem do czego on jest zdolny w takim stanie, nawet ja nie będę w stanie go powstrzymać. Jego moc może się wymknąć spod kontroli i może się to źle skończyć, na pewno nie skończy się tylko na kilku zadrapaniach czy siniakach.
-Ach? Tak? Jesteś pewny? Ja byłbym w stanie go powstrzymać.
-Wątpię w to, ja i Sting używamy magii!
Natsu już był tak zdenerwowany, że niemalże wybuchnął, ale powstrzymał się dla dobra dziewczyny i po prostu płomienie otoczyły jego ciało.
-Hmm...? Mówiłeś coś?
-T-to niemożliwe...
-Bardzo możliwe. A teraz słuchaj uważnie. Ja nie tylko mogę zatrzymać tego gówniarza, ale również mogę go zetrzeć w proch, zrobić z niego krwawą miazgę. Kapujesz? Jak tylko się obudzi powiedz mu, że jak będzie chciał zbliżyć się do Lucy, choćby na kilometr to powinien być, przygotowany na śmierć. Zapamiętałeś?
Czarnowłosy ze strachem przyglądał się płonącemu mężczyźnie i kiwnął głową przytakując.
-No i dobra. To teraz zapamiętaj jeszcze to, że wycofuję się tylko, dlatego że Lucy nie jest w dobrym stanie i fizycznym, i psychicznym. To jest powód mojego spokojnego odejścia.
Kolejne kiwnięcie głową bruneta zakończyło "rozmowę". Natsu zgasił swoje płomienie, po czym odwrócił się w stronę blondynki i wziął ją na ręce jak księżniczkę. Ruszył w stronę wioski po drugiej stronie gór. Rogue przez jakiś czas patrzył na plecy chłopaka, jego słowa utkwiły mu w głowie i wciąż wywoływały w nim dreszcze przerażenia. Gdy tylko para zniknęła mu z pola widzenia odwrócił się i ruszył w stronę domku. Tam odłożył nieprzytomnego chłopca do łóżka i czuwał przy nim. 

Lucy będąc w ramionach Natsu nadal nie mogła się pozbierać, nadal miała w świadomości pocałunek blondyna i wiedziała, że jest to jawna zdrada. Cały czas jej myśli krążyły wokół wydarzeń minionego dnia, nie mogła przestać myśleć pesymistycznie. Chłopak zauważył to, ale nie odezwał się ani słowem. Do wioski dotarli po całonocnym i całodniowym marszu. W miasteczku zatrzymali się na noc w małym hoteliku. Wzięli pokój dwuosobowy. Natsu kazał dziewczynie pierwszej wziąć kąpiel i iść spać. Gdy on poszedł do łazienki, ona próbowała spać, ale nie mogła, cały czas myślała o tym co ma zrobić, o tym że różowo-włosy na pewno jej teraz nienawidzi. Cały czas dręczyły ją najstraszniejsze wizje. Nie mogła się uspokoić. Chłopak wrócił do pokoju i spostrzegł, że ona dalej nie śpi i nawet nie jest blisko do zaśnięcia. Pomyślał, że musi w końcu się przespać, bo nie spała już od dwóch dni. Wiedział, że dręczą ją koszmary i wiedział, że ona nie jest w stanie nic z nimi zrobić, dlatego postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Wziął głęboki oddech i spokojnym głosem powiedział:
-Lucy.
Ona drgnęła przestraszona i spojrzała na niego oczami czerwonymi ze zmęczenia oraz od płaczu. W jej oczach ujrzał strach i rozpacz. Nie odezwała się, więc on kontynuował.
-Sprawię, że zapomnisz. Rozpalę w Tobie mój ogień.
Jej oczy rozszerzyły się ze zdziwienia, wtedy on wszedł na łóżko, jedną ręką podparł się na nim, a drugą chwycił głowę dziewczyny wplatając swe palce w jej włosy, a na jej ustach złożył czuły pocałunek. Nie zdążyła zareagować w żaden sposób. 

A on na tym nie poprzestał. Całował ją raz za razem, coraz czulej, coraz namiętniej. W końcu wsunął swój język w jej usta, a ona nie mogąc już wytrzymać z tej namiętności i rozkoszy zapominała o wszystkim. Teraz w głowie miała tylko jego. On oderwał się od jej ust i szepnął jej wprost do ucha.
-Kocham Cię. Nigdy nie pozwolę Ci uciec.
Przygryzł jej ucho, a następnie zaczął całować jej szyję, policzki, oczy, czoło, włosy, piersi, całował ją tak ciągle, a jego ręce poruszały się po jej całym ciele, a miejsca których dotknął dla Lucy stawały się coraz gorętsze i przyjemniejsze. Dosłownie rozpalił ją swoim płomieniem. Ona cała czerwona ze wstydu na twarzy, coraz bardziej poddawała się temu uczuciu i zapomniała dosłownie o wszystkim.  Teraz wszystkie jej myśli krążyły wokół Natsu. Była szczęśliwa, uśmiechnęła się i szepnęła w ucho chłopaka.
-Kocham Cię. Jesteś najwspanialszym mężczyzną na świecie. Proszę, już nigdy mnie nie puszczaj.
Po czym przytuliła się do niego, on odwzajemnił jej uścisk, pocałował ją w usta i chciał przejść dalej, lecz spostrzegł, że ona... Ona po prostu zasnęła. Przez chwilę wpatrywał się w nią jak wryty, a po chwili zaśmiał się i złożył na jej ustach delikatny pocałunek. Po czym przytulił się do niej i sam wkrótce zasnął.

C.d.n~.

Witam, witam! Z tej strony Wasza Kuro, której dawno nie widzieliście i nie słyszeliście! Jak się macie? W końcu się pojawił rozdział. Mam nadzieję, że się podoba, a jak nie to kij z tym, patrząc na to, że mamy niemalże 4 rano. Dostałam porządnego kopa od brata w ramach motywacji, więc to jemu należy dziękować za ten rozdział. A rozdział ten dedykuję wszystkim czytelnikom, którzy nie patrząc na czas zostali przy moim blogu i nadal mnie wspierają. Kuro i Ft z całego serca wszystkim dziękuje. :* Jestem szczęśliwa, że mam tak wspaniałych, cierpliwych i wiernych czytelników. 

Pozdrawiam Kuro Lady~.<3