czwartek, 30 marca 2017

Rozdział 96 - "Chcę ciebie całą." (+18)

Rozdział 96

Oślepiające światło padało przez okno wprost na twarz Lucy, dziewczyna powoli otworzyła oczy po czym zakryła je ręką. Próbowała się poruszyć, ale uniemożliwił jej to Natsu, który oplótł ją swoimi ramionami i nogami niczym bluszcz. Przyglądała się jego twarzy przez chwilę, po czym zaczęła delikatnie przeczesywać palcami jego włosy. Chłopak poruszył się, ale nie obudził się, tylko jeszcze mocniej przytulił się do niej. Zaśmiała się cicho, pocałowała go w czoło i szepnęła.
-Kocham Cię najbardziej na świecie. Czasem za dużo myślę i dochodzę do niepotrzebnych wniosków. Dziękuję, że za mną goniłeś i że mnie złapałeś. Postaram się całą sobą podziękować Ci za wszystko co dla mnie zrobiłeś.
Natsu uśmiechnął się przez sen, a Lucy oparła policzek o jego głowę i tak wtulona ponownie zamknęła oczy, a po chwili jej oddech stał się miarowy i blondynka odpłynęła w świat snów. Już nie miała żadnych koszmarów, teraz śniły jej się same przyjemne rzeczy, a w głównej roli występował jej chłopak. Jakiś czas później to właśnie on się obudził, zobaczył, że dziewczyna nadal śpi, więc delikatnie wysunął się z łóżka. Gdy stanął na nogi, poprzeciągał się na różne strony, spojrzał na ukochaną, uśmiechnął się i złożył na jej ustach delikatny pocałunek, po czym wyszedł z pokoju po cichu. Poszedł kupić składniki na śniadanie i zastanowić się jak mają wrócić do Magnolii. Okazało się, że wieczorem odjeżdża autobus wprost do niej, tylko że jedzie całą noc, o wiele dłużej niż pociąg. Na co Natsu wzruszył ramionami. „Dzięki temu spędzimy więcej czasu razem.” – pomyślał zadowolony. Wrócił do hotelu i uszykował śniadanie, gdy wszedł do pokoju, Lucy siedziała na łóżku już ubrana, czesała swoje długie włosy. Siedziała tyłem do drzwi, więc nie zauważyła wejścia chłopaka, ten po cichu podkradł się do niej, nachylił się i pocałował jej kark. Blondynka drgnęła i z jej gardła wydobył się krótki jęk.
-Ach! – odwróciła się i spojrzała mu w oczu.- Przestraszyłeś mnie.
- Nic nie poradzę na to, że twój kark wyglądał tak seksownie i aż sam się prosił o to, by go pocałować. – odparł z pełną satysfakcji miną i postawił talerze na stole. – Śniadanie podano!
- Och, dziękuję, wygląda pysznie! – jej oczy wręcz zaświeciły się z zachwytu. Usiedli przy stole i zabrali się za jedzenie. Po 15 minutach skończyli zadowoleni, Lucy położyła się na łóżku, a Natsu włączył cicho radio.
- O 22 mamy autobus powrotny do Magnolii, więc mamy cały dzień dla siebie. Co chcesz robić? – zapytał siadając obok niej. Nachylił się, żeby lepiej widzieć jej twarz.
- Obojętne mi to. – odrzekła.
- Weź! Nawet się nad tym porządnie nie zastanowiłaś! – zaprotestował żywo.
- Natsu, mi to naprawdę obojętne. Mi wystarczy, że będę mogła być z Tobą. Z Tobą mogę robić wszystko i nic zarazem. – powiedziała, po czym delikatnie musnęła dłonią jego policzek w ramach pieszczoty jak miała w zwyczaju to robić. Wtulił twarz w jej dłoń, po czym ją pocałował.
- Dobrze, słyszałem, że jest jakiś jarmark starych książek i przy okazji dają dobre jedzenie. Może się przejdziemy? I kupimy jakieś pamiątki dla innych? – zapytał patrząc na nią czułym wzrokiem.
- Jak zawsze wiesz czego chcę najbardziej. – zaśmiała się, podniosła się na łokciach i pocałowała go. – Ruszajmy na podbój tego miasta!
- Ruszajmy! – zawtórował jej po czym śmiejąc się, skierowali się do wyjścia i już po chwili byli w drodze na jarmark. Szli równym krokiem, nie za szybko, nie za wolno. Lucy patrzyła przed siebie zamyślonym wzrokiem, Natsu spojrzał na nią i westchnął cicho. Zatrzymał się i złapał ją za rękę, zmuszając ją do tego samego.
- O czym tak intensywnie myślisz, że nawet nie patrzysz gdzie idziesz i prawie weszłaś w kałużę? – zapytał poważnie, teraz już spodziewał się najgorszego po myślach blondynki.
- Zastanawiałam się czy byś się zgodził na to, żebyśmy po zakończeniu roku, po wszystkich egzaminach wyruszyli szukać twojego ojca? – spojrzała na niego, jej wzrok był pewny i pokazywał, że oczekuje ona odpowiedzi.
- Ja bardzo chętnie, ale nie miałaś iść na studia? – odparł nieco zaskoczony i ruszył dalej powolnym krokiem, trzymając ją za rękę.
- Tak, miałam, ale gdy się głębiej nad tym zastanowiłam to, stwierdziłam że potrzebuję przerwy.
- Od czego?
- Od wszystkiego, od nauki, od szkoły, od spraw gangu. Chcę być z Tobą, to się dla mnie liczy. – ścisnęła mocniej jego dłoń.
- Rozumiem, że możesz mieć trochę tego wszystkiego dość, ale tak bardzo chciałaś iść na studia i obiecałaś matce. – powiedział nieco zmieszany. Bardzo chciał się zgodzić, ale wiedział, że do tej pory dla jego ukochanej priorytetem były studia.
- Nie chcę rezygnować całkowicie. Matce obiecałam, że zostanę uznaną pisarką, a do tego studia nie są potrzebne. Z resztą mogę pójść za rok. Teraz po prostu chcę spędzić z Tobą jak najwięcej czasu sam na sam. Nigdy do tej pory tak naprawdę nie byliśmy sami, zawsze byli z nami przyjaciele. Proszę pomyśl o tym. – powiedziała i spuściła delikatnie wzrok.
- Masz rację. Też chcę spędzić z Tobą więcej czasu. – objął ją ramieniem i kontynuował. – Tak, więc zostały nam do odwalenia trzy rzeczy. Festiwal, egzaminy i bal na zakończenie roku. Dwa miesiące i będzie koniec, a wtedy będziemy sami. Dziękuję, że pomyślałaś o mnie i o moim ojcu. – pocałował ją w czoło.
- Kocham Cię, więc myślę o Tobie. Teraz będę myśleć tylko o Tobie i nie będę wymyślać niestworzonych rzeczy, które nawet nie nastąpiły. – odparła uśmiechając się.
- Dobra dziewczynka! – krzyknął radośnie i potargał jej włosy. – Też Cię kocham. – pocałował ją i ochoczo szli dalej. Natsu obserwował Lucy, patrząc od boku dostrzegł, że ma bardzo piękny, delikatny nos. W jej oczach z tej perspektywy odbijało się światło co wyglądało magicznie. Była cała piękna, niczym z bajki. Chłopak jeszcze nigdy nie był, aż tak tego świadomy, więc nie wiedział skąd ta nagła zmiana i to zaprzątało jego głowę. Gdy dotarli na jarmark blondynka rozochociła się i zaczęła biegać tu i tam w poszukiwaniu ciekawych książek. Natsu też próbował coś wypatrzyć w tych starociach, ale przyłapał się na tym, że tak naprawdę nie patrzył na nic, nie robił tego co zamierzał, bo jego wzrok mimowolnie podążał za Lucy. Nie mógł oderwać od niej oczu, dostrzegał każdy, nawet najmniejszy jej ruch. Jej sposób poruszania, jej ekspresja, wszystko przyciągało jego uwagę i zajmowało jego myśli. Nie wiedział czemu jest tak świadomy jej obecności. Był w niej zakochany i zapatrzony w nią, ale jeszcze nigdy, aż tak nim nie zawładnęło to, co teraz w nim rosło. Próbował zidentyfikować to uczucie, tą potrzebę, ale nie wiedział jak to w ogóle nazwać i jak sobie z tym radzić. Chodzili po całym terenie i oglądali różne rzeczy. Dziewczyna co chwilę coś mu podsuwała, żeby ocenił to, a on tylko kiwał głową i nie mógł oderwać od niej wzroku.
- Natsu, ucięli ci język czy jak? – zapytała przechylając głowę z lekko zmarszczonymi brwiami.
- Nie, oczywiście, że nie. Czemu pytasz?
- Bo nic nie mówisz, tylko się gapisz. Co z Tobą?
- Po prostu wszystko co wybierasz jest wspaniałe, więc po co mam się niepotrzebnie produkować? – spojrzał na nią poważnie, a ona się roześmiała.
- Dobrze, rozumiem, chyba jesteś naprawdę głodny albo do reszty ci odbiło. – powiedziała przez łzy, które pojawiły się w kącikach jej oczu ze śmiechu.
- Ej, ja poważnie mówię.
- Ja też, chodźmy coś zjeść, bo już trochę minęło od śniadania.
Ruszyli w stronę stoisk z jedzeniem, Lucy pewnie szła przed siebie, a uśmiech nie schodził jej z twarzy. Natsu dalej ją obserwował bez słowa, czuł coraz większą potrzebę, żeby coś zrobić, ale nie wiedział co. Zamówili jedzenie, dziewczyna wzięła spaghetti, a chłopak wypieczony stek z frytkami. Lucy zaczęła jeść, a gdy zauważyła, że różowowłosy nie robi nic poza gapieniem się na nią, nabrała makaron na widelec i skierowała go w jego stronę.
- Powiedz „Aaa”. – powiedziała krótko i czekała na jego reakcję. Natsu spojrzał na nią zaskoczony i w końcu coś w nim pękło. Zrozumiał czego chce, chce mieć ją całą dla siebie, chce patrzeć tylko na nią i chce, żeby ona patrzyła na niego. Chce móc jej dotknąć, chce ukryć ją przed spojrzeniami innych. Zrozumiał jak bardzo jej pragnie, tu i teraz, nawet na środku ulicy. Lecz nie chciał jej pokazać nikomu innemu. Nie mogąc się kontrolować, wstał, chwycił ją w pasie i przerzucił sobie przez ramię, a następnie ruszył w stronę hotelu.
- Natsu! Postaw mnie! Co ty wyprawiasz?! – krzyczała dziewczyna, wierzgając, ale nie walczyła z nim, po prostu nie odpowiadała jej pozycja, w której się znalazła. Odpowiedziała jej głucha cisza, a chłopak tylko lekko klepnął ją w tyłek, by przestała się wiercić i dalej parł przed siebie, zrezygnowana westchnęła i czekała na to co się wydarzy. Gdy dotarli do hotelu, odstawił ją na podłogę i zamknął za nimi drzwi. Lucy się przeciągnęła, odwracając się w głąb pokoju, rzuciła krótko.
- Jeny, co z Tobą? – gdy znowu odpowiedziała jej cisza, poddenerwowana powiedziała. – Najpierw robisz co chcesz, a później milczysz jak zaklęty. Irytuje mnie to, że nie wiem o czym myślisz i czego ode mnie oczekujesz.
Natsu nadal milczał, przyglądał się jej czujnie, a gdy chciała przejść do łazienki, podszedł szybko do niej pewnym krokiem i złapał ją prawą ręką w pasie, zatrzymując ją w półkroku. Przycisnął swoją klatkę piersiową do jej pleców, jego lewa ręka wędrując dotarła do jej brody, odchylił jej głowę i pocałował ją. Zaskoczona drgnęła, ale odwzajemniła pocałunek. Na początku całował ją delikatnie, później zaczął pogłębiać ten stan, aż w końcu wsunął swój język w usta Lucy i zaplótł go wokół jej własnego. Dziewczyna jęknęła cichutko, bo w tym samym czasie jego prawa ręka zsunęła się na jej udo, a następnie wędrowała do góry po jego wewnętrznej stronie. Natsu nie przerywając, odwrócił dziewczynę przodem do siebie, zaczął na nią napierać swoim ciałem, żeby się cofnęła. Gdy doszła do krawędzi łóżka, nogi ugięły się pod nią i oboje wylądowali na miękkim materacu. Chłopak nadal na odrywał ust od niej, Lucy oplotła go nogami, a jego ręce powędrowały do jej piersi. Przerwał pocałunek, po czym złożył delikatnego całusa na jej żuchwie i schodził niżej po jej linii. Dotarł do szyi, po całej jej długości przesunął swoim językiem. 

Dziewczyna czując na sobie jego ciepło, zaczęła lekko drżeć, a jej oddech przyśpieszył. Ukochany dalej pieścił jej szyję, a jego ręce wsunęły się pod jej koszulkę i zaczęły ją podwijać. Oderwał się od niej na chwilę, by ściągnąć całkowicie jej top, a ona chwyciła go za kołnierz, przyciągnęła do siebie i złożyła na jego ustach szybki pocałunek, aby następnie sprawnie zdjąć jego koszulę. Spojrzał na nią przenikliwie i powiedział zachrypłym z podniecenia głosem.
- Chcę ciebie całą. Jesteś taka piękna.
- A ty taki seksowny. – powiedziała przeciągle, tonem przesyconym podnieceniem. Odwzajemniła jego spojrzenie i rozłożyła ramiona w zapraszającym geście. Ponownie opadli na łóżko, przez chwilę wpatrywali się w siebie intensywnie, w ich oczach widać było mieszankę różnych emocji, takich jak zdenerwowanie, ekscytację, podniecenie i wiele innych.

 Znowu zaczęli się namiętnie całować, w tym czasie ręce dziewczyny powędrowały do paska chłopaka i zaczęły go rozpinać. On zaś dobrał się do jej stanika i już po chwili zsuwał go po jej ramionach. Ich ruchy były zsynchronizowane, gdy Natsu zsunął całkowicie biustonosz Lucy, ta zdążyła rozpiąć jego spodnie. Ich usta znowu się rozłączyły, w przerwach między pocałunkami szeptał cicho i namiętnie w kółko „Taka piękna. Taka seksowna. I cała moja.”. Chłopak łapiąc blondynkę w pasie przesunął ją w górę łóżka, po czym sam nieco się obniżył i zaczął wodzić językiem po jej piersiach. Ona wplotła palce jednej ręki w jego włosy, drugą złapała pościel, odchyliła głowę, zamknęła oczy, jej urywany oddech łączył się z szybkim oddechem partnera. Oboje doświadczali tego po raz pierwszy, jeszcze nigdy nie czuli czegoś takiego i instynkt podpowiadał im, co mają robić, by osiągnęli to czego oboje pragnęli. Natsu zaczął całować brzuch Lucy, a następnie rozpiął jej spodenki i zaczął je zsuwać wraz z bielizną wzdłuż jej nóg, w międzyczasie obsypując prawą pocałunkami. Gdy ściągnął je całkowicie, obsypał pocałunkami drugą nogę, a następnie rozsiadł się między nimi i przez chwilę, która dla blondynki wydała się wiecznością, wpatrywał się w jej ciało gorącym spojrzeniem, jego wzrok przesuwał się po niej całej. Po czym przesunął językiem po górnej wardze i nachylił się, żeby ją pocałować, ponownie wsunął język między jej usta obdarzając ją swoją namiętnością, jak również ciepłem. Odwzajemniała jego pocałunek, jednocześnie przesuwała palce prawej dłoni wzdłuż linii jego kręgosłupa delikatnie drapiąc go paznokciami. Zamruczał z zadowolenia, a ona uśmiechnęła się, mimo że ich usta nadal były złączone. Natsu ujął prawą ręką pierś Lucy i zaczął ją pieścić. Jego lewa ręka zawędrowała między nogi dziewczyny, po chwili jego palce wsunęły się do jej wnętrza. Dziewczyna oderwała się od jego ust, odrzuciła głowę do tyłu i zajęczała głośno z rozkoszy. Zadowolony z takiej reakcji, zaczął ssać jeden z jej sutków, później zaczął go lizak, a następnie z drugim zrobił to samo. Urywany oddech Lucy łączył się z jej jękami, wtedy Natsu zsunął spodnie ze swoich bioder i uśmiechnął się do niej zadziornie. Ona spojrzała na niego zamglonym wzrokiem, a następnie oblizała wargi, był to powolny i bardzo podniecający ruch. Teraz to ona obserwowała go czujnym spojrzeniem, widząc jak jego mięśnie napinają się, aby następnie się rozluźnić, zamruczała z uznaniem dla tak seksownego widoku, a jej oddech znacząco przyśpieszył. Chłopak widząc i słysząc reakcję ukochanej na niego, szybko rozłożył jej nogi, żeby energicznie wsunąć się w jej wnętrze. Z jej gardła wydobył się urywany krzyk rozkoszy i bólu. Poczuła to, w głębi poczuła jak ją wypełnia. Ból szybko został zaćmiony przyjemnością. Rozchyliła usta, a Natsu skorzystał z okazji i ponownie obdarzył ją francuskim pocałunkiem. Po chwili splatając palce, chwycili się za dłonie i chłopak zaczął rytmicznie ruszać biodrami. Raz po raz wypełniał ją sobą, aby wyryć w niej swój kształt. Blondynka na początku tylko odczuwała, ale gdy tylko wyczuła rytm jego ruchów, zgrała się z nim i przyjemność podwoiła się. Rozpletli jeden z uścisków dłoni, ręka Lucy powędrowała na plecy chłopaka, ponownie zaczęła przesuwać paznokciami po jego plecach, a on chwycił mocno jej udo, aby przełożyć jej nogę nieco wyżej. Całowali się namiętnie i dziko, odrywali się od siebie tylko, żeby złapać szybki oddech, a następnie znowu łapczywie łączyli swe usta. Gdy zabrakło im tlenu, przerwali na chwilę, po czym chłopak składał pocałunki na szyi, piersiach i uszach dziewczyny. W pewnym momencie Natsu zwolnił, chwycił Lucy za biodra i przeturlał się na plecy, tak że to ona teraz siedziała na nim okrakiem. Znowu zaczęli się rytmicznie poruszać, a chłopak obserwował podnieconym wzrokiem ciało partnerki. Zaczął przesuwać dłońmi po jej brzuchu, następnie po piersiach, a gdy chwycił jej twarz w dłonie, przyciągnął ją do siebie i namiętnie pocałował. Gdy ich języki tańczyły własny taniec, nadeszła chwila spełnienia, oboje szczytowali w tym samym momencie. Kiedy ta chwila błogości dobiegła końca, opadli na łóżko. Dziewczyna leżała na klatce piersiowej chłopaka i unosiła się z nią w rytm jego szybkiego oddechu. Natsu gładził dłonią plecy Lucy i powoli uspokajał się. Ona zaś wodziła palcem po jego klatce i mięśniach na brzuchu.
- Co powiesz na kąpiel? – zapytał ochrypłym głosem.
- Z przyjemnością. – odrzekła jeszcze bardziej ochryple. Chłopak zsunął ją z siebie, wstał i ruszył do łazienki. Po chwili dało się słyszeć szum wody. Natsu wrócił, wziął Lucy na ręce, aby zanieść ją do wanny. Mimo, że nic więcej nie powiedzieli, czuli się doskonale. Spełnieni i zadowoleni, umyli się nawzajem, delikatnie, powoli, co jakiś czas delikatnie się całując. Gdy wyszli z wanny i chwycili ręczniki, dziewczyna zarumieniła się widząc swoje odbicie w lustrze. Jej biała skóra była usiana licznymi, ciemnoróżowymi malinkami. Uśmiechnęła się i podeszła do chłopaka, który stał do niej tyłem, po czym złożyła pocałunki na jego plecach i szyi. W ten sposób zostawiła swoje własne różowe znaki. Gdy spojrzał na nią zaskoczony, ona uśmiechnęła się i wskazała mu lustro. Spojrzał na swoje odbicie i zaśmiał się. Pocałowali się i wrócili do sypialni, za oknem słońce już chyliło się ku zachodowi. Nadal było im gorąco, więc nałożyli na siebie tylko bieliznę. Położyli się na łóżku, przytuleni do siebie, Lucy jako pierwsza zasnęła. Dziewczyna skorzystała z ramienia Natsu jak z poduszki, a ten objął ją mocno w pasie drugim ramieniem. Przyglądał jej się, odsunął kosmyk włosów z jej czoła, a następnie delikatnie pocałował to miejsce. Uśmiechając się powiedział.
- Kocham Cię. Dziękuję Ci za wszystko, a zwłaszcza za to, że pokochałaś mnie i pozwoliłaś mi kochać ciebie.
Przytulił ją mocniej, a później zasnął. Oboje uśmiechnięci, śnili o sobie nawzajem. W ten oto sposób przegapili autobus powrotny do Magnolii.

C. D. N~.

Witam, witam, po długiej przerwie. Pojawił się nowy rozdział. Mam nadzieję, że jeszcze ktoś tu zagląda. Do napisania zmotywowały mnie: moja przyjaciółka NaWa i moja kuzynka, która również zgodziła się wykonać rysunek, który mogę tu opublikować. 

Zapraszam również na nasz fanpage! :D
https://www.facebook.com/Kuro-Lady-NaWa-102008036988215/

Miłego czytania!Pozdrawiam, Kuro Lady~.


czwartek, 9 lutego 2017

Ohayo!

OHAYO!

Witam, witam! Trochę minęło! Serio dawno mnie nie było tutaj... Mam nadzieję, że jeszcze znajdą się tu jacyś czytelnicy. Post ten jest informacją! A jaką? A taką, że ja i moja przyjaciółka/partnerka NaWa podbijamy fb! Właśnie wystartowała nasza strona, którą znaleźć można pod adresem: https://www.facebook.com/Kuro-Lady-NaWa-102008036988215/
Wpadajcie! Piszcie! Likujcie! Róbcie co chcecie! 
Ja zaś przepraszam, że tak dawno nic nie zamieszczałam tutaj, ale jak tylko skończy mi się sesja, postaram się coś naskrobać, więc mam nadzieję, że jeszcze jest tu ktoś, kto z niecierpliwością wyczekuje nowego rozdziału. To wszystko!

Dziękuję i pozdrawiam, Kuro Lady~.

sobota, 9 maja 2015

Urodziny



 Urodziny

Siedzę spokojnie w fotelu i czytam książkę. Nagle przychodzi mi na myśl, że jest tu coś za cicho. W końcu to miejsce spotkań Fairy Tail, więc dlaczego nie widać tu żywej duszy? Czemu nikt nie walczy? Nie krzyczy? Nic nie rozwala? Z ciekawości zamykam książkę, rozglądam się po budynku i szukam przyczyny tej dziwnej ciszy. Rzeczywiście nikogo ani widu ani słychu, zastanawia mnie co się stało. No, ale cóż dziwactwa są częścią Fairy Tail. Pewnie znowu gdzieś wybyli i niszczą pół miasta. Znowu będę musiała za to zapłacić, ale co tam, przyzwyczaiłam się. Taki właśnie urok Fairy Tail. Ponownie rozsiadam się w swoim fotelu, otwieram książkę i powracam do czytania. Tak siedząc i czytając czas mijał, a w budynku dalej panowała cisza. Gdy znudziła mi się lektura, zamknęłam książkę, wstałam i ruszyłam do wyjścia, gdy chciałam otworzyć drzwi, wpadłam na zdyszane dziewczyny, między innymi Lucy, Juvię, Wendy oraz Lisannę. Blondynka i niebiesko-włosa złapały mnie za ręce, a mała dziewczynka powiedziała:
-Chodź z nami Kuro!
-Ale o co chodzi? Dokąd mnie zabieracie? - zapytałam zaskoczona.
-To niespodzianka! - powiedziała radośnie Lisanna.
Nie wiedząc o co chodzi, szłam posłusznie za nimi, rozmyślając o co może chodzić, ale nic nie udało mi się wymyślić. Rozglądałam się naokoło szukając jakichkolwiek wskazówek, ale nic nie przychodziło mi do głowy, więc dałam sobie spokój z myśleniem o tym i spokojnie podążałam za dziewczynami, które nadal trzymały mnie za ręce, tak jakby pilnowały, abym nie uciekła. Po 30 minutach drogi zostałam wepchnięta do budynku, a następnie do jakiejś sali, w której panowała głęboka ciemność. Po chwili usłyszałam szelest ubrań przechodzących obok mnie dziewczyn i ciche szepty. Nagle odezwała się Erza.
-Gotowi? Na trzy! Raz! Dwa! Trzy!
-Gratulacje i wszystkiego najlepszego Kuro! - krzyknęli równocześnie i zapalili światło.
Właśnie siedzę na podłodze przestronnej sali, która jest pięknie udekorowana, pełno tu balonów, kwiatów i serpentyn. Są nawet świąteczne światełka, które za bardzo nie pasują do wystroju. Rozglądam się zdumiona i mój wzrok zatrzymuje się na wielkim plakacie z dużym napisem: "WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO KURO", a pod nim był mniejszy: "To już 3 lata, które spędziliśmy wspólnie". I olśniło mnie! Przecież to już urodziny! Dokładnie 3! Jak ja mogłam tego nie zauważyć? Oni tak się postarali, dla mnie! Jestem taka zaskoczona i szczęśliwa! Po chwili Mirajane zaczyna śpiewać piosenkę "Happy Birthday" swoim anielskim głosem. Tort wniósł Loki pod ochroną Natsu i Graya, musieli go chronić przed Erzą. Na torcie widniała duża 3. Postawił go przede mną i zapalił trzy świeczki. Teraz wszyscy patrzeli na mnie w oczekiwaniu na jakiś toast. Wzięłam do ręki kieliszek szampana i zaczęłam mówić:

-Dziękuję Wam za wszystko kochani. Przypomnieliście mi o tak ważnym dniu. Ach! To już 3 lata spędziliśmy ze sobą! Jak ten czas szybko minął! Zupełnie jak jeden dzień! Tyle czasu spędzonego wspólnie, tyle wspomnień! Dziękuję Wam za wszystko. I mam nadzieję, że kolejne lata również spędzimy wspólnie. A teraz do moich kochanych czytelników! Dziękuję, że wspieraliście mnie cały ten czas! Mam nadzieję, że dalej będziecie to robić i będzie przybywać coraz więcej czytelników. Przepraszam za to, że zawodzę Was swoją osobą i musicie tyle czasu czekać na nowe, beznadziejne rozdziały. Postaram się to poprawić. Jeszcze raz dziękuję za Wasze wsparcie i cierpliwość!

Stuknęliśmy się wszyscy kieliszkami i zaczęła się impreza w stylu Fairy Tail. Jedna wielka rozróba, ale ile przy tym zabawy! Wszyscy byli szczęśliwi i bawili się do samego rana.
Rankiem zdałam sobie sprawę z tego, że nie powinnam im pozwalać na taką samowolę bo z budynku w którym odbywała się impreza zostały tylko zgliszcza. ^,^"

poniedziałek, 16 marca 2015

Rozdział 95 - "Sprawię, że zapomnisz. Rozpalę w Tobie mój ogień."

 Rozdział 95



A w tym czasie zbliżyła się do nich inna postać, która niespodziewanie włączyła się do rozmowy takimi słowami.
-Nie dość, że zamieniasz się w dziecko, to jeszcze zachowujesz się jak dziecko. Jesteś irytującym i problematycznym bachorem. I co ja mam z Tobą zrobić?
Wszyscy momentalnie odwrócili się i spojrzeli na nowego przybysza. Ujrzeli wysokiego, czarnowłosego chłopaka, o którym śmiało można powiedzieć, że jest przystojny. Nastąpiła chwila ciszy, wszyscy tkwili w bezruchu, gdy nagle przybysz szybkim krokiem podszedł do Stinga i uderzył go mocno w głowę. Po czym zwrócił się w stronę Natsu i Lucy, lekko skłaniając głowę, rzekł:
-Przepraszam za jego zachowanie, ale on niestety już jest takim niewychowanym bachorem i raczej nie zmieni się zbyt szybko. Czasami trudno mi nad nim zapanować.
-Kim ty, do cholery, jesteś?! - krzyknął zdenerwowany różowo-włosy. Dziewczyna milcząc chowała się za nim.
-Jestem Rogue Cheney, jestem odpowiedzialny za tego tutaj blondyna. Można powiedzieć, że znamy się praktycznie on zawsze i jesteśmy całkiem dobrymi przyjaciółmi.
Wskazał ruchem głowy na dziecko. A ten zdenerwowany krzyknął:
-Rogue! Co ty odstawiasz?! Dlaczego mnie uderzyłeś?! Czy ty nie jesteś po mojej stronie?!
Czarnowłosy spojrzał na niego ze złością w oczach, wręcz piorunował go wzrokiem i rzekł w miarę spokojnie:
-Zachowujesz się skandalicznie. Twoje zachowanie idealnie pasuje do twojego obecnego wyglądu, którego tak bardzo nie lubisz. 

-Co jest złego w moim działaniu? Po prostu chcę, zdobyć to, co moje! - powiedział z dużą pewnością siebie Sting.
-Och, człowieku, co ja się z tobą mam? Na serio muszę ci to tłumaczyć jak krowie na rowie? Po pierwsze ona nie jest twoja, ma chłopaka, który stoi tuż przed tobą. Ślepy jesteś czy jak? Po drugie ona nie może być twoja, bo nie jest przedmiotem byś mógł ją posiadać, a właśnie w ten sposób ją traktujesz, a to nie jest zbyt miłe w stosunku do niej. Po trzecie wątpię, żebyś się w niej zakochał, ponieważ znasz ją góra jeden dzień, ostatnio byłem tu dwa dni temu i jej tu nie było. To uczucie to nie miłość, po prostu masz wobec niej inne odczucia niż w stosunku do poprzednich dziewczyn, dlatego, że ona potraktowała cię inaczej niż one, prawda? Przemyśl to na poważnie i zobacz co jest złego w twoim postępowaniu. Przejrzyj wreszcie na oczy, zauważ że już praktycznie wszyscy nasi towarzysze się od ciebie odsunęli przez twoje zachowanie, sam nie wiem dlaczego jeszcze z tobą trzymam i staram się tobie pomóc, ale to pewnie tylko ze względu na wieloletnią przyjaźń. Jak się nie zmienisz to ja też cię w końcu zostawię albo popadnę w życiową depresję.
Swój monolog zakończył długim westchnięciem i bacznie przyglądał się swojemu przyjacielowi. Ten zaś zmierzył go wzrokiem i głosem pełnym złości rzekł:
-Ha! Ja się nie mylę! Jestem pewny, że moje działania są słuszne! Nie mam nad czym myśleć. A jak jesteś taki cwaniak to spadaj i zostaw mnie wreszcie w spokoju! W końcu będę wolny! - zwracając się w stronę pary krzyknął.- Lucy! Pamiętaj, że jesteś MOJĄ kobietą i nie udawaj, że tobie się nie podobało, gdy byłaś przeze mnie całowana! Wiem, że czujesz do mnie to samo co ja do ciebie.
Blondynka była cała czerwona ze wstydu, po jej policzkach dalej płynęły łzy, ale nie wychyliła się zza Natsu, ani nie pisnęła ani jednego słowa, stała w ciszy oczekując na to co ma nadejść. Tak naprawdę nie była na nic gotowa. Różowo-włosy cały się trząsł z wściekłości, dłonie zacisnął w pięści tak mocno, że aż zaczęła z nich płynąć krew. Blondyn ruszył w ich stronę z zadowoloną miną, z zuchwałym uśmieszkiem, który jeszcze mocniej zdenerwował Natsu. Gdy ten chciał już wymierzyć cios stało się coś nie oczekiwanego. Z cienia Stinga wynurzył się Rogue i mocnym ciosem w brzuch spowodował omdlenie chłopca. Przerzucił go sobie przez ramię, patrząc poważnym wzrokiem na różowo-włosego powiedział poważnie.
-Jeszcze raz przepraszam za kłopoty spowodowane przez mojego towarzysza. A teraz idźcie. Bierz ją i odejdźcie stąd. Nie chcę mieć was na sumieniu. Ja sam nie wiem do czego on jest zdolny w takim stanie, nawet ja nie będę w stanie go powstrzymać. Jego moc może się wymknąć spod kontroli i może się to źle skończyć, na pewno nie skończy się tylko na kilku zadrapaniach czy siniakach.
-Ach? Tak? Jesteś pewny? Ja byłbym w stanie go powstrzymać.
-Wątpię w to, ja i Sting używamy magii!
Natsu już był tak zdenerwowany, że niemalże wybuchnął, ale powstrzymał się dla dobra dziewczyny i po prostu płomienie otoczyły jego ciało.
-Hmm...? Mówiłeś coś?
-T-to niemożliwe...
-Bardzo możliwe. A teraz słuchaj uważnie. Ja nie tylko mogę zatrzymać tego gówniarza, ale również mogę go zetrzeć w proch, zrobić z niego krwawą miazgę. Kapujesz? Jak tylko się obudzi powiedz mu, że jak będzie chciał zbliżyć się do Lucy, choćby na kilometr to powinien być, przygotowany na śmierć. Zapamiętałeś?
Czarnowłosy ze strachem przyglądał się płonącemu mężczyźnie i kiwnął głową przytakując.
-No i dobra. To teraz zapamiętaj jeszcze to, że wycofuję się tylko, dlatego że Lucy nie jest w dobrym stanie i fizycznym, i psychicznym. To jest powód mojego spokojnego odejścia.
Kolejne kiwnięcie głową bruneta zakończyło "rozmowę". Natsu zgasił swoje płomienie, po czym odwrócił się w stronę blondynki i wziął ją na ręce jak księżniczkę. Ruszył w stronę wioski po drugiej stronie gór. Rogue przez jakiś czas patrzył na plecy chłopaka, jego słowa utkwiły mu w głowie i wciąż wywoływały w nim dreszcze przerażenia. Gdy tylko para zniknęła mu z pola widzenia odwrócił się i ruszył w stronę domku. Tam odłożył nieprzytomnego chłopca do łóżka i czuwał przy nim. 

Lucy będąc w ramionach Natsu nadal nie mogła się pozbierać, nadal miała w świadomości pocałunek blondyna i wiedziała, że jest to jawna zdrada. Cały czas jej myśli krążyły wokół wydarzeń minionego dnia, nie mogła przestać myśleć pesymistycznie. Chłopak zauważył to, ale nie odezwał się ani słowem. Do wioski dotarli po całonocnym i całodniowym marszu. W miasteczku zatrzymali się na noc w małym hoteliku. Wzięli pokój dwuosobowy. Natsu kazał dziewczynie pierwszej wziąć kąpiel i iść spać. Gdy on poszedł do łazienki, ona próbowała spać, ale nie mogła, cały czas myślała o tym co ma zrobić, o tym że różowo-włosy na pewno jej teraz nienawidzi. Cały czas dręczyły ją najstraszniejsze wizje. Nie mogła się uspokoić. Chłopak wrócił do pokoju i spostrzegł, że ona dalej nie śpi i nawet nie jest blisko do zaśnięcia. Pomyślał, że musi w końcu się przespać, bo nie spała już od dwóch dni. Wiedział, że dręczą ją koszmary i wiedział, że ona nie jest w stanie nic z nimi zrobić, dlatego postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Wziął głęboki oddech i spokojnym głosem powiedział:
-Lucy.
Ona drgnęła przestraszona i spojrzała na niego oczami czerwonymi ze zmęczenia oraz od płaczu. W jej oczach ujrzał strach i rozpacz. Nie odezwała się, więc on kontynuował.
-Sprawię, że zapomnisz. Rozpalę w Tobie mój ogień.
Jej oczy rozszerzyły się ze zdziwienia, wtedy on wszedł na łóżko, jedną ręką podparł się na nim, a drugą chwycił głowę dziewczyny wplatając swe palce w jej włosy, a na jej ustach złożył czuły pocałunek. Nie zdążyła zareagować w żaden sposób. 

A on na tym nie poprzestał. Całował ją raz za razem, coraz czulej, coraz namiętniej. W końcu wsunął swój język w jej usta, a ona nie mogąc już wytrzymać z tej namiętności i rozkoszy zapominała o wszystkim. Teraz w głowie miała tylko jego. On oderwał się od jej ust i szepnął jej wprost do ucha.
-Kocham Cię. Nigdy nie pozwolę Ci uciec.
Przygryzł jej ucho, a następnie zaczął całować jej szyję, policzki, oczy, czoło, włosy, piersi, całował ją tak ciągle, a jego ręce poruszały się po jej całym ciele, a miejsca których dotknął dla Lucy stawały się coraz gorętsze i przyjemniejsze. Dosłownie rozpalił ją swoim płomieniem. Ona cała czerwona ze wstydu na twarzy, coraz bardziej poddawała się temu uczuciu i zapomniała dosłownie o wszystkim.  Teraz wszystkie jej myśli krążyły wokół Natsu. Była szczęśliwa, uśmiechnęła się i szepnęła w ucho chłopaka.
-Kocham Cię. Jesteś najwspanialszym mężczyzną na świecie. Proszę, już nigdy mnie nie puszczaj.
Po czym przytuliła się do niego, on odwzajemnił jej uścisk, pocałował ją w usta i chciał przejść dalej, lecz spostrzegł, że ona... Ona po prostu zasnęła. Przez chwilę wpatrywał się w nią jak wryty, a po chwili zaśmiał się i złożył na jej ustach delikatny pocałunek. Po czym przytulił się do niej i sam wkrótce zasnął.

C.d.n~.

Witam, witam! Z tej strony Wasza Kuro, której dawno nie widzieliście i nie słyszeliście! Jak się macie? W końcu się pojawił rozdział. Mam nadzieję, że się podoba, a jak nie to kij z tym, patrząc na to, że mamy niemalże 4 rano. Dostałam porządnego kopa od brata w ramach motywacji, więc to jemu należy dziękować za ten rozdział. A rozdział ten dedykuję wszystkim czytelnikom, którzy nie patrząc na czas zostali przy moim blogu i nadal mnie wspierają. Kuro i Ft z całego serca wszystkim dziękuje. :* Jestem szczęśliwa, że mam tak wspaniałych, cierpliwych i wiernych czytelników. 

Pozdrawiam Kuro Lady~.<3


czwartek, 12 lutego 2015

Witam!

WITAM!

Witam, dawno mnie tu nie było za co przepraszam, ale nie mam czasu na porządny sen, a co dopiero na bloga. Mam nadzieję, że wybaczycie mi to opierdzielanie się. Mimo wszystko szkoła jest dla mnie najważniejsza, a ona wymaga od takiej drugoklasistki liceum jaką jestem. Lecz ferie nadeszły dla mnie wcześniej od innych (choroba) i to właśnie teraz postaram się nadrobić zaległości na blogach. Lecz niczego nie obiecuję bo już mam wiele zapowiedzianych obowiązków. Dziękuję za całe Wasze wsparcie i jeszcze raz Przepraszam z całego serca za to, że tak opuściłam blogi. Proszę o wybaczenie. <kłania się>
Jak ktoś ma jakieś pytania to zapraszam:
-
http://ask.fm/KuroLady
-numer GG:48534146

P.S. Sprawa do czytelniczki romanos, proszę pisz na gg wtedy wszystko wyjaśnimy. ;)

Pozdrawiam Kuro Lady~.<3

czwartek, 26 czerwca 2014

Rozdział 94 - "Nie wzywałaby mnie tak rozpaczliwie!"

Rozdział 94

Zanim dziewczyna zdążyła zrobić cokolwiek czy poruszyć się ich usta już łączył namiętny pocałunek. Chłopak przytulił ją mocno do siebie, aby uniemożliwić jej każdy najmniejszy ruch. Lucy po chwili ocknęła się z letargu i używając całej swojej siły odepchnęła od siebie blondyna, a następnie dwukrotnie spoliczkowała go. Uderzyła go tak mocno, aż ręka ją bolała i zaczerwieniła się. On szybko spojrzał na nią i zaskoczony wpatrywał się przed siebie nie wiedząc co ma zrobić. Bowiem jej oczy zaszkliły się, a już po krótkiej chwili po policzkach zaczęły płynąć łzy i ciężko opadały na ziemię. Czuła to, poczuła jego pocałunek, nawet po części go odwzajemniła i nadal w jej ustach pozostało miłe uczucie, które wywołał swoim językiem. Lecz nie płakała z tego powodu, płakała gdyż miała świadomość tego że był to pewien rodzaj zdrady wobec Natsu. Nie wiedziała co ma robić, w tym momencie nie wiedziała co zrobi, gdy stanie z Natsu twarzą w twarz. Myślała i myślała, ale do głowy przychodziły jej same czarne scenariusze np. że różowo-włosy ją znienawidzi, nigdy nie będzie chciał na nią patrzeć czy zerwie z nią. W jej umyśle powstawało coraz więcej pomysłów, aż doprowadziło to do prawdziwego potoku łez, który był nie do powstrzymania i wtręcz Lucy zaczęła dławić się własnymi łzami. Odwróciła się do Stinga tyłem i zaczęła biec, nie wiedziała gdzie biegnie, po prostu chciała biec i biegła prosto przed siebie, byle jak najdalej. Chłopak widząc reakcję dziewczyny ruszył za nią i krzyknął.
-Powiedziałem już wcześniej, że nie pozwolę ci uciec!
Blondynka potknęła się, zaczęła spadać i gdy miała uderzyć w ziemię on błyskawicznie do niej podbiegł oraz złapał ją. Ona zaczęła krzyczeć niezrozumiałe słowa, wyrywała się mu, kopała go, a on nie zwracając na to uwagi podniósł ją i przerzucił ją sobie przez ramię. Mocno trzymając dziewczynę ruszył w stronę samotnej chatki. Lucy kopała go ile sił w nogach, wierzgała, szarpała się, drapała go po szyi i rękach, a także krzyczała tym razem zrozumiale.
-Puść mnie, draniu! Zboczeńcu! Idioto!-rzucała słowami podczas przerw między łkaniem i wycieraniem łez, które zdawały się nie mieć końca.-To jest molestowanie seksualne! Porwanie! Dupku! Debilu! Baranie! Puszczaj! Ratunku!
-Przestań się wydzierać! Irytujesz mnie! Nikt tu ci nie pomoże! Jesteśmy SAMI! Ode mnie nie uciekniesz.-rzekł pewnie, gdy już miał dość krzyków.
Gdy doszli do domku wszedł na piętro i otworzył drzwi do pokoju na końcu korytarza, wrzucił tam Lucy uprzednio zabierając jej klucze.
-Wypuszczę cię dopiero wtedy, gdy przyznasz że mnie kochasz i zostaniesz ze mną na zawsze.-powiedział i dodał jeszcze.-Możesz to powiedzieć teraz, a wtedy cię nie zamknę.
-NIGDY!-syknęła przez zęby wściekła dziewczyna, złapała stojący no szafce obok wazon i cisnęła nim w blondyna, ten nie zdołał się uchylić na czas, więc otrzymał mocny cios w prawy policzek. Dekoracja spadła na ziemię i roztrzaskała się, a z rozciętego policzka Stinga popłynęła krew oraz szybko pojawiła się opuchlizna. 


Chłopak przeklinając opuścił pokój zamykając za sobą drzwi na klucz. Lucy przylgnęła do nich i słuchała co dzieje się za nimi. Było słychać jak blondyn muczy pod nosem, jego kroki były coraz bliżej, aż w końcu usłyszała jak coś stawia i ciężko wzdycha.
-Będę tu siedział i pilnował, więc nawet nie myśl o ucieczce.
Jak się okazało przyniósł sobie krzesło, żeby mieć na czym siedzieć. Zdesperowana Lucy podbiegła szybko do okna, otworzyła je na szerokość i wyjrzała przez nie na dół. Ujrzała pełno skał, były ostre i gładkie, skok na nie był samobójstwem. Szybko porzuciła myśl o ucieczce oknem, gdyż jeden fałszywy ruch oznaczał śmierć na miejscu. Dziewczyna chwyciła leżącą na łóżku poduszkę, usiadła w kącie pokoju i zaczęła rzewnie płakać. Była całkowicie bezradna i na dodatek miała świadomość, tego że zdradziła Natsu, bardzo ją to bolało oraz nie mogła sobie tego wybaczyć. Chłopak siedział za drzwiami i słuchał jej płaczu, zaczęły dręczyć go wyrzuty sumienia, lecz zaraz je odrzucił oraz postanowił, że nie pozwoli jej odejść. Lucy płakała i płakała, był już wieczór gdy trochę się uspokoiła. Po całkowitym uspokojeniu się dziewczyna usłyszała to co zwiastowało jej wolność. Słyszała bowiem miarowy, spokojny oddech chłopaka przerywany krótkimi chrapnięciami, co oznaczało że spał. Cicho w pozycji "na kucka" podeszła do drzwi, ściągnęła z włosów cienką spinkę, odpowiednio ją wygięła i wsunęła w zamek drzwi. Zaczęła poruszać swoich "kluczem", poruszała nim dopóki nie usłyszała upragnionego "klik". Po otworzeniu wyjścia po cichu wysunęła się na korytarz. Ujrzała śpiącego chłopaka, obok niego na szafce leżały jej klucze, podeszła do niego lekko i wyciągnęła rękę po klucze. Wtedy to się stało! Dosyć spory kosmyk włosów zsunął się jej z ramienia i przemknął po twarzy blondyna, ten poruszył się, przejechał ręką po twarzy, lecz nie obudził się. Ona powoli odsunęła się od niego i ruszyła w stronę schodów, po cichu zeszła na dół, zabrała swoje rzeczy i wyszła z domu. Zaczęła biec w stronę lasu. Biegła i biegła, była coraz bliżej, gdy nagle usłyszała krzyk, krzyk chłopaka. Wołał ją, krzyczał jej imię i już po chwili zobaczyła jak wybiega z domu. On był od niej o wiele szybszy, złapał ją na skraju lasu, tak niewiele jej brakowało, a zarazem tak dużo. Złapał ją tak mocno, że ciężko było jej uciec i szybkim ruchem ręki wytrącił jej klucze z ręki. Zaczęła się szarpać.
-Już ci mówiłem, że nie pozwolę ci uciec, głupia! Złapię cię za każdym razem, gdy spróbujesz uciec.
-Przestań! Puszczaj! Natsu! Natsu! NATSU!-zaczęła krzyczeć. Powtarzała imię swojego chłopaka jak mantrę ze łzami w oczach. Wołała go i miała nadzieję, że przyjdzie. Krzyczała tak głośno jakby chciała stracić głos.
-Natsu? Twój chłopak? Przykro mi, ale on nie przyjdzie.-rzekł pewny siebie i zaczął ją ciągnąć w stronę chatki. Ona opierała mu się i wzywała swojego ukochanego...
*****************
Dragneel podążał tropem Lucy, wsiadł do pociągu, który ruszył jej trasą. Podróż strasznie mu się dłużyła, nie mogąc wytrzymać cały czas chodził tam i z powrotem, często chodził do konduktora, aby zadać mu proste pytanie: "Daleko jeszcze?". Personel pociągu miał go już zupełnie dość, a gdy dotarli na miejsce wszyscy odetchnęli z ulgą. Chłopak jak oparzony wybiegł z pociągu i wskoczył do poczekalni. Zapytał osoby kierującej ruchem czy nie widziała pięknej blondynki. Wyznaczono mu trasę do wioski przez góry. Od razu ruszył przed siebie nie czekając na nic, miał świadomość tego, że z każdą minutą Lucy mogła oddalać się od niego coraz bardziej. Zaczął biec, chciał jak najszybciej ją zobaczyć, przytulić i pocałować. Po dwugodzinnym biegu dotarł daleko, więc zwolnił aby nieco odpocząć. Minęły kolejne dwie godziny. Był już wieczór, szedł przed siebie, gdy nagle usłyszał głos Lucy, na początku myślał, że to tylko złudzenie, ale po chwili usłyszał głośniej i wyraźniej jak ona krzyczy jego imię. Zaczął biec, przyśpieszył do granic możliwości. Wbiegł na otwartą przestrzeń, zobaczył ją, tą którą kocha najbardziej na świecie. Nie spodobały mu się dwie rzeczy, to że płacze i to że jakiś chłopak ją szarpie. 

Przyspieszył jeszcze bardziej, przekroczył swoje własne limity, w mgnieniu oka znalazł się tuż przed Stingiem, zgrabnym i delikatnym ruchem uwolnił Lucy z jego uścisku. Zacisnął pięść i wkurzony uderzył go z całej siły w opuchnięty policzek. Zasłonił swoją dziewczynę własnym ciałem. Blondyn wstał szybko, syknął z bólu i krzyknął.
-Kim ty do cholery jesteś?!
Nim otrzymał odpowiedź dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie przez łzy i powiedziała.
-Przyszedłeś po mnie, Natsu. Bałam się.
Różowo-włosy szybko odwrócił się i przytulił ją mocno do siebie.
-Przepraszam, że to tak długo trwało. Następnym razem będę cię chronił i nigdy cię nie opuszczę. Kocham Cię.-szepnął wprost do jej ucha.
Ona wtuliła się w niego i uśmiechając się rzekła.
-Też Cię kocham Natsu. Czekałam na ciebie. Nie chcę cię więcej opuszczać.

-Zamknijcie się! Skończcie z tym! Tak mówisz, a jeszcze niedawno mnie całowałaś!-krzyknął wściekły blondyn.
Natsu spojrzał na niego obojętnie, a Lucy zaczęła się trząść, była przerażona i wyglądała jakby miała wybuchnąć histerycznym płaczem. A blondyn ciągnął dalej.
-Te, chłoptaś, Natsu jesteś, nie? Twoja dziewczyna to oszustka. Jeszcze nie dawno zrobiła mi śniadanie, widziała mnie półnago i co więcej odwzajemniła mój pocałunek.-był bardzo pewny siebie. W tym czasie Natsu puścił Lucy i wstał.
-Zamknij się! Gdyby Cię kochała. Gdyby mnie okłamywała. Gdyby cię chciała. Gdyby mnie odrzuciła. Nie wzywałaby mnie tak rozpaczliwie!-krzyknął i wkurzony zacisnął pięści.-Zanim zabiorę ją do domu, spiorę ci dupsko.-rzekł niemalże płonąc ze złości. A tymczasem dla Stinga nastała zła godzina, godzina ósma wieczorem, zaczął się zmieniać i po chwili przed parą stał mały chłopczyk. Ten ze zaszklonymi oczami krzyknął.
-Ona jest moja! Nie oddam ci jej!
A w tym czasie zbliżyła się do nich inna postać, która włączyła się do rozmowy takimi słowami.
-Nie dość, że zamieniasz się w dziecko, to jeszcze zachowujesz się jak dziecko. Jesteś irytującym bachorem. I co ja mam z Tobą zrobić?

Wszyscy momentalnie odwrócili się i spojrzeli na nowego przybysza. Nikt nie wiedział co ta osoba wniesie do tej sytuacji.

C.D.N~.

Proszę bardzo nowy rozdział. Myślę, że teraz będą pojawiać się częściej. Mam nadzieję, że się podoba. Kto cieszy się z wejścia nowego bohatera? Myślę, że jeszcze tak pojawią z 3 głosy na "Usuń" to usunę bloga. Miłego czytania. Pozdrawiam Kuro Lady~. <3

czwartek, 1 maja 2014

Urodzinowo

URODZINY

 To już dwa lata! Jesteśmy razem od dwóch lat! Jakież to ekscytujące. Dziękuję za całe wasze wsparcie! Mam nadzieję, że dalej będziemy trwać razem przy mojej pracy, moi kochani czytelnicy. Kto wie? Może dojdziemy do 3? xD Jeszcze raz dziękuję za waszą cierpliwość i chęć pozostania ze mną oraz moją historią. Liczę na dalszą współpracę. Pozdrawiam Kuro Lady~. <3