czwartek, 14 czerwca 2012

Bonusowy Oneshot

Oneshot 

Jak poznali się i jak zrodziła się miłość Jellal'a i Erzy.
Znudzona Tytania wyglądając przez okno, czekała na koniec lekcji. Gdy tylko zadzwonił dzwonek wybiegła z klasy, ze szkoły, biegła przez park, gdy nagle wpadła na kogoś i oboje znaleźli się na ziemi. Jej usta i osoby, na którą wpadła zetknęły się w ciepłym pocałunku.
  
 Otworzyła oczy i zobaczyła niebiesko włosego przystojnego chłopaka, który wpatrywał się w nią trochę zdziwiony i z wielkim zaciekawieniem.
-J-ja przepraszam! Śpieszyłam się, więc tak samo wypadło.-powiedziała zdezorientowana, wstała i pobiegła dalej.
-Ciekawa kobieta.-powiedział nieznajomy, przez jakiś czas patrzył w stronę w którą pobiegła, później wstał i ruszył w swoją stronę.
Następnego dnia Erza nadal myślała o tym co stało się wczorajszego dnia, pomiędzy nią, a tajemniczym nieznajomym. Zastanawiała się czy gniewa się za to na nią, czy ma dziewczynę i czy w ogóle jeszcze kiedykolwiek go spotka. Do klasy wszedł Makarov-sensei.
-Mamy nowego ucznia. Nazywa się Jellal Fernandes. Możesz wejść.-do klasy wszedł wysoki, niebiesko włosy chłopak. Erza nie mogła uwierzyć w to co widzi, nawet prawie krzyknęła.
-Miło mi was wszystkich poznać.-uśmiechnął się zniewalająco. Przez klasę przeszły ciche szmery. Nagle Jellal zauważył szkarłatnowłosą , powoli zbliżał się w jej stronę, ona starała się udawać, że go nie widzi, ale niezbyt dobrze jej to wychodziło.- Witaj, całuśna piękności.-zaśmiał się i pocałował wierch jej dłoni.
-Kyyaa....nie nazywaj mnie tak!-spoliczkowała go. Wszyscy uważnie obserwowali tą scenkę.
-Uuu...Erza ma powodzenie.-zaśmiała się Mirajane.
-Zamknij się Mira!-krzyknęła zdenerwowana Królowa Wróżek.
-Brutalna księżniczka z pięknymi włosami.-ponownie się zaśmiał. Złapał jeden kosmyk jej włosów i delikatnie pocałował.
 
-Nienawidzę cię! To był wypadek!-krzyknęła z rumieńcami na twarzy i wyszła z klasy szybkim krokiem. Zasmucił się trochę, że tak zareagowała. Polubił ją odkąd zobaczył ją w parku wczorajszego dnia. Przez następne tygodnie strasznie jej dokuczał i wszyscy się śmiali z niej i z niego. Ale nie zajmował się tylko dokuczaniem jej, również pomagał jej i opiekował się nią. Przez to zakochała się w nim. Zamierzała mu to powiedzieć i szukała go, ale wtedy usłyszała rozmowę Jellala i paru innych osób z normalnej klasy.
-Haha...głupku! Powinieneś przestać łazić za Erzą.-powiedział jeden z jego kolegów.
-Czemu?-zapytał Jellal. 
-Ona jest brutalna.-powiedział drugi.
-I taka niewychowana.
-Nie pasuje do ciebie Jellal.-powiedziała dziewczyna jednego z jego kumpli.
Erza nie wytrzymała, rozpłakała się i zaczęła biec przed siebie, sama nie widziała gdzie biegnie. Biegła tam gdzie nogi ją niosły. Nie chciała zostać do końca rozmowy, nie chciała zostać bardziej zraniona. Miała dość zawsze tak się to kończyło, gdy komuś uwierzyła i zaufała. Tą jej ucieczkę i rozmowę Jellala widziała i słyszała Mirajane.
-Nie mówcie tak, na serio ją lubię i zamierzam jej to powiedzieć. Niezależnie od tego co wy powiecie.-powiedział spokojnie, uśmiechając się.
-No dobra już dobra.-i tak skończyła się ich rozmowa.
Jellal poszedł szukać Erzy. Wszedł do klasy, bo tylko to miejsce z całej szkoły mu zostało. Pytał wszystkich po kolei czy wiedzą gdzie ona jest, ale nikt nie wiedział, zrezygnowany podszedł do ostatniej osoby, Mirajane.
-Mira-san, wiesz gdzie jest Erza?
-Jeszcze śmiesz pytać? Słyszała twoją rozmowę z tymi typkami z normalnej klasy i cała zapłakana uciekła, sama nie wiem gdzie. Najprawdopodobniej nad rzekę, zawsze tam chodzi gdy jest smutna, bo lubi wodę i ona ją uspokaja. Nawet nie pomyślałeś o tym jak ją bolą tak okrutne słowa tych kretynów?-wyrzuciła z siebie na jednym tchu siwowłosa dziewczyna.
-Co?-oczy chłopaka poszerzyły się momentalnie, podszedł do okna, otworzył je i wyskoczył (aut.:To jest 4 piętro.O.o"). Zaczął biec w poszukiwaniu ukochanej w kierunku rzeki. 
U Erzy~!
Biegła w stronę rzeki, chciała znaleźć się tam jak najszybciej. Gdy dotarła na miejsce natknęła się na gang. Wszyscy mieli tatuaże rekina.
  
 Był to gang "Białych Kłów". Było tam z 300 osób. Byli w trakcie walki z Fairy Tail, więc gdy zobaczyli Tytanię jedną z najsilniejszych osób w Fairy tail, postanowili wykonać ruch i atakowali ją. Starała się bronić, ale w końcu było ich o 299 więcej. Pokonała ich koło 180 osób, ale została postrzelona w nogę. Upadła na ziemię i już miała zostać przeszyta przez miech ich przywódcy, zamknęła oczy, ale nic nie poczuła. Powoli otworzyła oczy i zobaczyła jego. Tak, to był on, Jellal, zasłonił ją własnym ciałem. Złapała go delikatnie, gdy przeciwnik zabrał swój miecz. Spojrzała na swoje ręce, były całe we krwi.
-Nic ci się nie stało, Erza?-zapytał wypluwając krew.
-N-nie, ale ty...co ty...dlaczego...-jąkała się, nie wiedziała co powiedzieć.
-Cieszę się, kocham cię moja Erzo.-Uśmiechnął się i jego głowa spoczęła na jej ramieniu.
-Jellal? JELLAL!-krzyknęła przytulając go. Białe Kły ruszyły do ataku, ale pojawiło się Fairy tail i obroniło dwójkę zakochanych. Po chwili samochodem przyjechał Gildarts i zabrał Jellala i Erzę do szpitala. Erza nie wiedziała co ma ze sobą zrobić, gdy Jellal przechodził operację. Po 30 minutach zjawiło się zwycięskie towarzystwo.
-Nie martw się Erza.-wszystkie dziewczyny przytuliły szkarłatnowłosą. I pocieszały ją. Po kolejnych 2 godzinach zakończyła się operacja. Erza została przy ukochanym do następnego dnia. Gdy się obudziła zobaczyła, że Jellal również budzi się.
-Erza?
-Jestem tutaj.-złapała jego rękę i srebrne łzy zaczęły szybko spływać po jej policzkach.
-Czemu płaczesz?-otarł jej łzy. Złapała jego rękę i wtuliła w nią swoją twarz.
-Cieszę się, że mogę usłyszeć twój głos. Kocham cię Jellal.-powiedziała cicho, ale on i tak to usłyszał, uśmiechnął się radośnie. Erza nachyliła się i obdarzyła go czułym pocałunkiem.
 Erza kiss Jellal 
 Przez następne dwa tygodnie odwiedzała go w szpitalu. Pierwszego dnia trzeciego tygodnia szła do szpitala i ujrzała go na zewnątrz szpitala w codziennych ubraniach. Przez chwilę stali w dużej odległości. Patrzyli na siebie i delikatnie się uśmiechali. Nie mogli oderwać od siebie wzroku mimo, że widzieli się codziennie.
 
 Po chwili Jellal rozłożył ramiona, a Erza podbiegła do niego i wpadła w jego wielkie i silne ramiona. Mocno przytulił ją do siebie i ucałował czule w czoło. I tak rozpoczęła się ich wielka miłość i szczęśliwe dni. Gdy do klasy dołączyła Lucy, śmiali się wspólnie z jej krzyków, zachowania i ciosów, które zadawała Natsu, a gdy oni stali się parą gratulowali im i cieszyli się razem z nimi. Erza i Jellal bardzo polubili Lucy. A Lucy od początku wiedziała, że są parą mimo, że tego jej nie powiedzieli. Uważała, że są bardzo dobraną parą i pasują do siebie idealnie i na pierwszy rzut oka widać, że są parą.

KONIEC~.<3

Mam nadzieję, że oneshot się podobał.;**

Jutro raczej będzie nowy rozdział.^^

wtorek, 12 czerwca 2012

Rozdział 16 - "Działania"

Rozdział 16

Lucy uśmiechnięta weszła do kryjówki Fairy Tail, dało się wyczuć napiętą atmosferę, ale i tak postanowiła się przywitać.
-Cześć wszystkim.-powiedziała, dała Natsu buziaka w policzek i usiadła na jego kolanach, ponieważ nigdzie indziej nie było miejsca.
-Cześć Lu-chan.-odpowiedziała Levi, gorączkowo nad czymś myśląc.
-Coś się stało?-zapytała niepewnie.
-Taaa...inne szkoły oraz wszystkie gangi zaczęły działać, łączą się albo zawierają sojusze. Coś tu nie gra. Nigdy nie robili czegoś takiego. Pewnie szykują coś większego. Chcą zniszczyć kogoś lub coś.-powiedziała zaniepokojona Levi.
-Czekają nas trudne i ciężkie treningi, Lucy.-powiedział Natsu, mocniej przytulając dziewczynę.
-Jakie treningi?
-Musisz się podszkolić, aby nie powtórzyło się takie porwanie jak wtedy.
-Czyli uważasz, że jestem słaba?-zapytała zdenerwowana.
-Nie. Po prostu się o ciebie martwię. Chciałbym cię chronić, ale nie mogę wiecznie być przy tobie. Chcę abyś była w stanie obronić się przed silniejszymi osobami.-wtulił zmartwioną twarz w jej plecy.
-N-no dobrze. Zgadzam się na te treningi.
-Naprawdę?-zapytał z niedowierzaniem.
-Tak.
-Dziękuję Lucy.-uśmiechnął się szeroko.
   
-Kiedy zaczynamy?
-Od jutra.
-Już?!
-Tak. I nie będzie dla ciebie litości, dlatego, że jesteś moją dziewczyną.-zaśmiał się.
-Przecież ja umrę na tych spartańskich treningach!
  
 Wszyscy obecni w sali zaczęli się śmiać z tej wymiany zdań zakochanych gołąbeczków.
-Ej...nie śmiejcie się!-krzyknął Natsu.
-Cieszę się.-wszyscy spojrzeli zdziwieni na Lucy.
-Z czego?
-Z tego, że się śmiejecie. Wyglądaliście na takich poważnych, zmęczonych i zmartwionych. Ale widzę, że już wam przeszło, bo się śmiejecie.
-Dziękujemy, że się o nas martwisz Lucy.-wszyscy powiedzieli chórem i po kolei ją przytulali.
 -Nie ma za co.-uśmiechnęła się.
-Już późno. Wracajmy do domów. A! I zadbajcie o to, żeby były grupy co najmniej 4 osobowe, w razie ataku będą większe szanse na obronę i wezwanie pomocy.-przestrzegł ich Makarov.
-Dobrze!-odpowiedzieli na rozkaz. I rozeszli się w grupach. Nasza grupa Czterech Delikwentów i kota, oczywiście poszła razem.(aut.; Ta grupa to Natsu, Gray, Lucy, Erza i Happy. Jakby ktoś nie wiedział. Nazwę sama wymyśliłam.xD) Erza zadeklarowała, że zostanie na noc u blondynki. Różowo-włosemu strasznie to przeszkadzało, ale Lucy nie miała nic przeciwko. Natsu protestował i zachowywał się jak małe dziecko, aż Lu-chan zgodziła się, aby został i on i Gray. Wszyscy spali u Lucy. Mieli małe piżama party.  Grali, rozmawiali i śmiali się. Po jakimś czasie zmęczeni poszli spać. Lucy i Erza spały razem na łóżku. Natsu spał na kanapie, a Gray na podłodze z kocem. Na początku kłócili się kto gdzie ma spać i zrobili loterię i tak jakoś wyszło. Inne grupy zrobiły podobnie. W grupie 1 byli Elfman, Mirajane, Lisanna i Evergreen, w 2 Laxus, Fried, Bixlow i Jellal, w 3 Levi, Jet, Droy i Gajeel, w 4 Cana, Gildarts, Juvia i Max, w 5 Makarov, Wendy, Macao i Wakaba, w 6 Bisca, Arzack, Loki i Warren itd.
C.D.N~.
Co powiedzie na następny bonus?
Macie jakieś pomysły?
Jak tak to proszę pisać!
Przyjmę każdą propozycję!^^

niedziela, 10 czerwca 2012

Rozdział 15 - "Bal Wodnej Lilii cz.2"

Rozdział 15

Przygotowania do balu poszły szybko i sprawnie. Wszyscy stracili poczucie czasu. Już nadszedł ten dzień! Lucy cała w skowronkach szykowała się do balu. Założyła sukienkę i zrobiła sobie wysokiego koka, tylko dwa kosmyki pozostawiła luźne po obu stronach twarzy. Po krótkim czasie przyszedł po nią Akira ze swoim sztucznym uśmiechem i poszli na bal.
U Natsu~.
Chłopak ubrał już garnitur. Przyglądał się sobie, a następnie ćwiczył co powie Lucy i co później zrobi.  Wymyślił, że wszystko jej wyjaśni, później ucałuje jej dłoń, zatańczy z nią, a potem samo się ułoży. Zabrał swój telefon i wyszedł.
U parki~.
-Ślicznie wyglądasz w tej sukience.-powiedział spokojnie Akira.
-D-dziękuję.-zarumieniła się lekko, ale on i tak to zauważył.
-"Co za idiotka"-pomyślał.-To twój pierwszy raz na Balu Wodnej Lilii, prawda?
-Tak.
-To ja sprawię, aby był niezapomniany.-uśmiechnął się.
-Cieszę się.-odwzajemniła uśmiech. Po chwili byli już na miejscu, już większość par czekała na włączenie muzyki. Po chwili przyszedł Natsu. Chłopak wyciągnął jedną z par na bok, a tą parą byli Erza i Jellal. Opowiedział im prawdę o Akirze i o swoim planie. Oni powiedzieli, że powinien dokładnie wyjaśnić to blondynce bo inaczej się wkurzy. Dodali jeszcze, że powiedzą o tym wszystkim z klasy specjalnej (Akira jest z normalnej) i na koniec jeszcze sami pobiją ohydnego zboczeńca. Różowo włosy wypatrzył w tłumie już tańczących par Lucy i Akirę. Podszedł do nich i sprzedał taki cios szatynowi, że ten zatoczył się i upadł. 
-Natsu! Co ty wyprawiasz?-krzyknęła oburzona Lucy i sprzedała mu soczystego liścia w policzek.
 
-Mogłabyś chociaż wysłuchać tego co ja mam do powiedzenia?-złapał się za bolący policzek.
-Nie chcę tego słuchać!
-On cię wykorzystuje i oszukuje. 
-Nie! Kłamiesz!
-Założył się z kolegami, że zaciągnie cię do łóżka.
-Bądź cicho!
-Sam słyszałem. On uważa cię za łatwą zdobycz, trofeum.
-To wszystko kłamstwa!-złapała się za głowę i zaczęła płakać.
-Dla niego jesteś po prostu kolejną zabawką.
-Nie chcę tego słuchać! Jesteś okropny!-chłopak nie wytrzymał. Te słowa zabolały najbardziej. Poczuł jakby jego serce pękło na drobne kawałeczki i długo będzie je zbierał. Złapał ją za mokre od łez policzki i czule pocałował.
 
 -Ja, nie jestem okrutny. -spojrzał jej w oczy.-Po prostu mówię prawdę...-otarł jej łzy.-...ponieważ cię kocham.-pocałował ją delikatnie tym razem w czoło i odszedł. Wszyscy obecni przyglądali się tej scenie. Fairy tail wyżywało się jeszcze na Akirze, ale mimo wszystko dziewczyny zarumienione wymieniały zdania w zastraszającym tempie. Lucy stała jak wryta. Musiała przetworzyć to wszystko co powiedział Natsu. Przypomniała sobie jego ostatnie słowa i momentalnie zarumieniła się i nie mogła pogodzić się z tym, że chłopak zrobił to na oczach tylu osób. Właśnie zdała sobie sprawę z własnych czynów i tym jak musiała go zranić tymi okrutnymi słowami. Zaczęła biec przed siebie. Szukała go tu i tam. Szukała go przez dłuższą chwilę, aż znalazła go. Leżał na środku małej polanki, nieopodal jeziora przy którym był bal. Polana była pełna białych kamelii. Wyglądało to pięknie zwłaszcza w nocy pod gwieździstym niebem.
  
 Zaczęła podchodzić do niego cichutko, ponieważ miał zamknięte oczy.
-Czego chcesz?-zapytał
 -Ja chciałam przeprosić za to co powiedziałam.
-Pff...nie musisz. Mówisz co myślisz. 
-Ale...-nie dał jej dokończyć, ponieważ złapał ją za głowę i delikatnie poklepał.
-Powiedziałem, że nie musisz przepraszać i nie myśl już o tym.
-Ale ja chcę coś ci powiedzieć!
-To mów.
-Ja, umówiłam się z Akirą tylko dlatego, że ty nie chciałeś ze mną rozmawiać! Ja chciałam iść z tobą. Kocham cię, ale nie miałam odwagi ci powiedzieć o tym wszystkim.-schowała twarz w dłoniach.
  
Przytulił ją mocno.
-Nie przejmuj się tym już.
-Dobrze.
-A teraz czy mógłbym prosić o jeden taniec?-wstał i podał jej rękę.
-Oczywiście.-uśmiechnęła się i złapała jego rękę i zaczęli tańczyć.
 Tańczyli tak bez przerwy pod bezchmurnym, nocnym, gwieździstym niebem.
C.D.N.;***

czwartek, 7 czerwca 2012

Rozdział 14 - "Bal Wodnej Lilii cz.1"

Rozdział 14

Lucy była w szkole i rozmawiała z przyjaciółmi. Była szczęśliwa, że nadal może z nimi tu być, widzieć ich i rozmawiać z nimi. Natsu przyszedł dopiero na trzecią lekcję. Lucy podeszła do niego, uśmiechnęła się i powiedziała.
-Cześć Natsu, czemu przyszedłeś dopiero teraz?-nie odpowiedział jej, zachowywał się tak jakby w ogóle jej nie zauważał albo nawet nie znał. Lucy zła tą reakcją chłopaka, z całej siły uszczypnęła go w oba policzki i rozciągnęła mu twarz.-Dobra! Skoro tak bardzo chcesz to nie będę z tobą rozmawiała!-krzyknęła czerwona na twarzy ze złości. Odwróciła się do niego plecami i wyszła z klasy.
-Ej...zakładamy się kto pierwszy się odezwie i po jakim czasie?-zaproponował Bixlow.
-Ja stawiam, że pierwszy odezwie się Natsu za jakieś dwa dni.-powiedział Gray.
-Ja uważam, że to Lucy po jednym dniu przegra.-powiedziała Mirajane.
-ja myślę, że Natsu zaraz wybiegnie i poszuka jej, i tym samym przegra.-powiedziała Erza.
-A Juvia uważa, że Lucy przegra!-powiedziała pewnie.
-Jesteście tacy niemili dla nich.-zaśmiała się Bisca.
Natsu nadal był zły za to, że Lucy sama wróciła do domu nic im o tym nie mówiąc. I jeszcze ten jej brat...Nie zamierzał z nią rozmawiać dopóki nie przeprosi. Ale policzki go bolały i uznał, że kobiety potrafią być straszne. Levi znalazła Lucy na dachu. Usiadła obok niej.
-Lu-chan nie gniewaj się na Natsu...-powiedziała niepewnie.
-Nie zamierzam go za nic przepraszać!-powiedziała pewnie.-Zapamiętaj to sobie!
-Dobrze, dobrze, ale w takim razie z kim pójdziesz na Bal Wodnej Lilii?
-A co to takiego?
-Ach. No tak dołączyłaś dopiero w tym roku, my już raz przez to przechodziliśmy. Jest to bal organizowany co roku o tej samej porze i cała szkoła na niego idzie. Jego nazwa pochodzi od miejsca i okoliczności dziania się tego balu. Jest on organizowany nad jeziorem za miastem i dokładnie o północy wszystkie wodne lilie zakwitną i zwiędną. Te lilie kwitną raz na rok dlatego jest to bardzo ważne wydarzenie. Każdy musi na niego przyjść, ale każdy również musi mieć parę-opowiedziała z wielkim uśmiechem.

Levi 
-Ach. Ty, Levi-chan idziesz Gajeel'em. Prawda? Dlatego jesteś taka szczęśliwa.-podsumowała blondynka
-N-nie prawda!-zarumieniła się.
-A musi to być ktoś ze szkoły?
-Tak. Czemu nie chcesz pogodzić się z Natsu? Wtedy poszłabyś z nim.
-Nie chcę! On całkowicie mnie ignoruje! I nie zamierzam przepraszać za to, że wróciłam na chwilkę do domu i porozmawiałam z bratem.-powiedziała Lucy nadymając policzki.
 
image 
-To z kim pójdziesz na bal Lu-chan?
-Ktoś na pewno się znajdzie, ale na pewno nie będzie to Natsu!
-Haha...rozumiem...-powiedziała zmieszana.
-Kiedy będzie ten bal?
-Za dwa tygodnie, więc masz trochę czasu, aby znaleźć partnera.
-Ta..chodźmy już na lekcję.-wstała i poszła do klasy, a Levi za nią. Lucy przez wszystkie lekcje myślała z kim ma iść na bal, ale nic nie wymyśliła i tak minęły wszystkie lekcje. Wracała do domu sama, zazwyczaj był z nią Natsu i Happy, ale teraz byli pokłóceni, więc była sama. Trochę przeszkadzała jej ta cisza i pustka. Po chwili podszedł do niej chłopak. Był wysoki, jego włosy były ciemno brązowe, a oczy niebieskie. Wyglądał na starszego. Miał na sobie czarne spodnie, białą koszulę w paski, a na niej brązowy sweter.
   
-Witaj. Jesteś Lucy Heartphilia, prawda?-powiedział spokojnie.
-Tak to ja. A ty kim jesteś?-zapytała niepewnie.
-Dużo o tobie słyszałem...Jestem na trzecim roku, więc jestem o rok starszy od ciebie, jestem twoim senpai.-zaśmiał się.-Jestem Akira Mizuhara. Czy zechciałabyś pójść ze mną na bal?-przedstawił się, ukłonił się i pocałował wierzch jej dłoni. Lucy lekko się zarumieniła.
-Miło mi cię poznać.
-Mnie również.-obdarzył ją wspaniałym uśmiechem, a jej serce zabiło mocniej.
-Przepraszam, ale czy mógłbyś dać mi czas do jutra na odpowiedź?
-Hm...dobrze. Mam nadzieję, że będzie to zgoda na to wyjście.-pocałował ją w czoło.-Do zobaczenia jutro.-pożegnał się i odszedł.
-Łaa...co to było? Myślę, że się zgodzę. I już zdobyłam partnera. Odpowiem mu jutro w szkole na oczach Natsu!-zacisnęła pięści i ruszyła w dalszą drogę do domu. Następnego dnia Lucy radosna przyszła do szkoły, przywitała się ze wszystkimi i oczywiście pominęła Natsu. Po trzeciej lekcji przyszedł Akira. Wszyscy zwrócili swe oczy na niego i na Lucy, która podeszła do niego, nawet Natsu przyglądał się im.
-Czy mógłbym usłyszeć twoją odpowiedź?-zapytał.
-Oczywiście, że tak. Zgadzam się na pójście z tobą na ten bal, myślę że będzie fajnie. Dziękuję za zaproszenie.-uśmiechnęła się i po chwili poczuła jak pocałował ją w policzek.
-To ja dziękuję, że zgodziłaś się. Przyjdę po ciebie godzinę przed balem, okej?
-Dobrze.-uśmiechnął się do niej i wyszedł. Levi od razu złapała Lucy za rękę.
-Kto to był, Lu-chan?-zapytała podekscytowana.
-Jak to kto? Mój partner na bal!-uśmiechnęła się.
-Łaa....niesamowite.
-Mówiłam ci, że kogoś znajdę! To nasz senpai, Akira Mizuhara.-oznajmiła Lucy.
-Żałosny koleś.-powiedział do siebie Natsu i westchnął. Lucy posłała mu zabójcze spojrzenie.
 
Podeszła do niego i sprzedała mu soczystego liścia, tak że spadł z krzesła i zemdlał.
-Ktoś jeszcze ma coś do powiedzenia?!-krzyknęła.
-Nieee...my jesteśmy cicho.-powiedzieli zgodnie chłopacy.-"Kobiety są straszne."-pomyśleli jednocześnie. Lekcje skończyły się i Lucy pobiegła szybko do domu, aby się przebrać, żeby móc wybrać się na miasto i kupić jakąś sukienkę na bal. Ubrała jeansy, bordową koszulkę i granatową czapkę. Już po chwili była na mieście. Po kilku godzinach szukania, znalazła idealną sukienkę dla siebie. Była to skromna, krótka, jasnozielona sukienka.
 
 U Natsu~!
Był na siebie zły za to, że nie przeprosił Lucy i na dodatek pogorszył sytuację. Szedł, a nawet nie można tak tego nazwać, ponieważ był tak zły i zmęczony,  że aż wlekł się. Po chwili zobaczył w parku tego gościa, który zaprosił Lucy i był z kolegami.
-Mówię wam jest strasznie głupia!
-Serio?
-Nooo...parę słodkich słówek, fałszywe uśmieszki i jest już moja. Jest najłatwiejszą z dziewczyn, które znałem i wychodzi na to, że wygrałem zakład.
-Jeszcze nie. Założyliśmy się o to, że ją przelecisz, a nie tylko pójdziesz na bal.-powiedział jakiś białowłosy chłopak.
-Hah...po balu to zrobię. Będzie setną z którą się prześpię i porzucę.-zaśmiał się głośno.
-Hej, a jak ona się nazywała? Bo zapomniałem.
-Lucy Heartphilia.-powiedział pewnie.
Natsu słysząc te słowa, wkurzył się na maksa, miał ochotę go zabić, ale powstrzymał się. Wymyślił, że zrobi to podczas balu, uderzy go, a wręcz wypieprzy na księżyc, wyjaśni wszystko Lucy, przeprosi ją i zatańczy z nią. Myśli, że ten plan powinien się udać. Szybko wrócił do domu.

C.D.N~.<3

wtorek, 5 czerwca 2012

Rozdział 13 - "Powrót"

Rozdział 13

Lucy wstała wcześniej niż zwykle. Ubrała się niebieską koszulkę na ramiączkach i jeansy. Włosy związała niebieską wstążką z prawej strony głowy, a na szyję założyła naszyjnik, a na rękę bransoletkę. Przyjrzała się dokładnie sobie w lustrze i stwierdziła, że jest dobrze. Wzięła małą karteczkę i coś na niej napisała, zostawiła ją na biurku. Wyszła z domu zabierając torebkę, ale  komórkę zostawiła w domu.

 
Szła powoli, co jakiś czas rozglądając się i wzdychając. Widać było, że coś ją trapi. Po jakimś czasie dotarła do celu swej podróży, a tym celem była ogromna rezydencja. Weszła wejściem dla służby, tak aby nikt jej nie zauważył. Przez chwilę wahała się czy iść dalej.
U klasy specjalnej~.
Wszyscy siedzieli w kryjówce i robili różne rzeczy. Levi pisała raport z bitwy, Erza ostrzyła swoje miecze, Natsu i Gray spali, Loki rozmawiał z jakąś laską przez telefon, Jet, Droy, Mirajane i Lisanna zajmowali się spisem amunicji i broni do uzupełnienia. Cana zajmowała się opróżnianiem beczek piwa i wina. Gdy Levi skończyła zwróciła się do reszty.
-Hej, może pójdziemy sprawdzić co u Lu-chan?- gdy Natsu usłyszał "Lu-chan" natychmiastowo się obudził.
-Dobry pomysł.-potwierdził.
-To chodźmy.-Erza wstała, wyszła, a za nią reszta.  Szli i szli, aż doszli do mieszkania Lucy, Natsu i Gray weszli przez okno, a Cana mimo braku klucza otworzyła drzwi spinką do włosów.
-Lucy gdzie jesteś?-krzyczeli chłopacy, ale nie uzyskali odpowiedzi, przeszukali całe mieszkanie.
-Nigdzie jej nie ma...
-Ciekawe gdzie poszła?-powiedziała Lisanna.
-Ja wiem.-powiedziała Erza.
-Serio?-zapytała Levi.
-Tak. "Wracam do domu. Nie martwcie się o mnie i nie idźcie za mną."-przeczytała treść karteczki pozostawioną przez blondynkę.
-Niemożliwe!- krzyknął Natsu.
-Musimy iść za nią.-krzyknął Gray.
-Jasne!-wszyscy równocześnie krzyknęli na znak zgody. Ruszyli jak najszybciej w drogę.
 U Lucy~.
Stała przed ogromnymi drzwiami w końcu przełamała się i weszła, a wręcz wparowała do środka, ponieważ otworzyła te drzwi kopnięciem.
-"Hah...zaczynam się upodabniać do Natsu.-zaśmiała się w myślach"
-Witaj ojcze.-powiedziała.- Mam ci coś do powiedzenia.-jej ojciec jak zawsze stał przy oknie za swoim dużym, dębowym biurkiem.
-Ciesze się, że wróciłaś. Niepokoiłem się że się zapomniałaś, głupia córko. A teraz przejdźmy do rzeczy. Tw...-nie dała mu dokończyć, uderzając pięścią w biurko.
-Źle zrozumiałeś ojcze. przyszłam ci coś powiedzieć a nie wrócić na stałe.-powiedziała podniesionym głosem.-Nigdy więcej nie zmuszaj Fairy tail do działania i narażania siebie. Nie jestem narzędziem do powiększenia twojej fortuny i wpływów. Nie będziesz kierował moim życiem! To moje życie, mój świat i moje serce. Nie masz najmniejszego prawa nad nimi panować. A teraz odchodzę.-powiedziała i wyszła. Jej ojciec stał jak wryty, stał się kamienną statuą. Kompletnie nie wiedział co ma robić. Grupa Fairy tail dotarła na miejsce i wtargnęła na teren dziedzińca rezydencji Heartphilia. Nie wiedząc czemu pobiegli do ogrodu. Zobaczyli tam Lucy momentalnie ucieszyli się, ale po chwili zobaczyli, że z kimś rozmawia. Był to wysoki chłopak o pięknych błękitnych oczach. Jego włosy są lekko pofalowane koloru czarnego, wyglądał na starszego od nich o jakieś dwa lub trzy lata. W uchu miał cztery kolczyki, a na palcach pierścienie. Nie wiedzieli co mają robić, ale w końcu Natsu krzyknął.
-LUCY!!!-dziewczyna i chłopak obok niej przestraszyli się tego okrzyku.
-Natsu, Levi-chan, wszyscy co wy tu robicie? Mieliście nie przychodzić!-krzyknęła.
-Ale tak się martwiłam, że nas zostawiasz Lu-chan!-Levi przytuliła się do niej mocno.
-Zamierzałam tylko coś powiedzieć ojcu, spotkać się z Hiro i wrócić.-przy powiedzeniu "Hiro" wskazała chłopaka obok.

 
-A kto to?-warknął Natsu.
-Nie bądź niemiły. To mój przyrodni starszy brat.-powiedziała Lucy.-Dobra to ja idę.-tym razem zwróciła się do Hiro i pocałowała go w policzek.-Papa. 
-Wpadnij niedługo do mnie.-uśmiechnął się.
-Dobrze. Chodźmy.-zwróciła się do przyjaciół.
-Zajmijcie się moją siostrzyczką.-zwrócił się do klasy specjalnej i ucałował każdą dziewczynę w dłoń.
-Okej.-powiedziała Levi. Całą drogę powrotną wszyscy rozmawiali i śmiali się, tylko Natsu był zły i zazdrosny o tego brata, więc nic się nie odzywał i tak minął kolejny dzień Fairy tail.
C.D.N~.;*** 

niedziela, 3 czerwca 2012

Bonusik part.2^^

BONUSIK cz.2

Natsu x Lucy

 

Levi x Gajeel

 

 

 

 Bisca x Arzack

 

 

Erza x Jellal

 

Gray x Juvia

 

Evergreen x Elfman

 

Mirajane x Fried

 

Cana x Laxus

 

Lyon x Sherry

 

 

KONIEC~.;*

Jak ktoś chce jeszcze jakąś parkę albo ma pomysł na kolejny bonus to proszę pisać~! 

Propozycje miło widziane!;*

Bay, bay.

Rozdział 12 - "Bitwa"

Rozdział 12

Grupa Fairy tail dotarła już na miejsce. Rozpoczęli od wrzucenia granatów przez otworzone okna dachów. Gdy usłyszeli wybuchy i krzyki, Natsu rozwalił drzwi i wchodząc do środka krzyknął.

-Jesteśmy Fairy tail! Przyszliśmy was zniszczyć za krzywdzenie naszej przyjaciółki!-krzyknął. Wszyscy inni stali za nim i mieli przerażające miny. Czerwonych Lisów było pięć razy więcej niż grupy ratunkowej, ale oni nie odczuli chodź by odrobiny strachu. Stali pewnie i dumnie. Byli pewni wygranej po prostu wiedzieli, że muszą wygrać i nie poddadzą się dopóki tego nie osiągną.

 

Erza od razu oznajmiła, że bierze na siebie połowę z nich. Mistrz rozkazał Natsu szukać blondynki, ale przy okazji załatwiać jakichś gości. Na pierwszy ogień poszedł Elfman. Wyciągnął on swoją ulubioną wyrzutnię rakiet i strzelił trzy razy. Po tym wszyscy rzucili się, aby walczyć. Rozległy się strzały. Dało się słyszeć szczęk ostrzy, którymi walczyła Tytania oraz inni, także z wrogiej grupy. Jakiś gościu z Czerwonych Lisów rzucał małymi nożykami i zadrasnął twarz Lokiego.

-Grrr....co ty robisz z moją przystojną twarzą, co?! Jak ja się pokażę dziewczynom?-krzyknął i sprzedał mu uderzenie w ryja. Loki jest wspaniałym bokserem, mistrzem Magnolii, a może kiedyś nawet świata. Bisca za to jest świetnym snajperem, już wielu gości załatwiła swoim niesamowitym Head shot'em. Alzack to niesamowity rewolwerowiec, więc nie odstawał od reszty. Erza już załatwiła około połowy przeciwników za pomocą swojej wspaniałej techniki czterech mieczy. Czerwone Lisy walały się wszędzie, całe we krwi. Oczywiście członkowie klasy specjalnej także nie obeszli się bez ran. Nav miał złamaną rękę. Elfman został postrzelony w nogę. Erza miała kilka ran od ostrzy, a Fried i Bixlow dostali kilka kulek w różne miejsca ciała. Natsu szedł jak burza na przód w poszukiwaniu Lucy. Wszyscy byli pewni, że czuje do Lucy coś silniejszego niż przyjaźń. Bitwa nadal się toczyła, wszystkim z klasy specjalnej skończyła się amunicja, więc walczyli na pięści. Nagle usłyszeli klaskanie. Zwrócili się w stronę z którego dochodził dźwięk.

-Brawo Fairy Tail. Udało wam się zajść tak daleko, ale nic więcej nie zdziałacie.-powiedział Szef Czerwonych Lisów. Pociągnął Lucy za rękę i pokazał ją grupie ratunkowej.-Nie zdołacie jej uratować! Nie macie na to najmniejszych szans i nie możecie tego zrobić!-zaśmiał się szyderczo.

-Nie ty o tym decydujesz! Na pewno odzyskamy Lucy!-krzyknął zdenerwowany Natsu.

-Nie możecie jej mi zabrać, ponieważ jestem Kei Toshika i jestem jej narzeczonym!-zrobił kolejną malinkę na szyi Lucy i tym wkurzył różowo-włosego na maksa. 

-Zabieraj od niej te brudne łapy!-w tych słowach można było wyczuć chęć mordu i krwi.

 

-Odmawiam.-Uśmiechnął się blondyn. Natsu rzucił się w jego stronę, ale zanim zdążył zareagować poczuł silny ból w lewym ramieniu i ciepłą krew spływającą powoli po jego ciele. Szybko odskoczył od Kei'a i złapał za ramię. Spojrzał na przeciwnika, aby dowiedzieć się co to było i po chwili spostrzegł broń blondyna. Widać było, że ma wprawę, doświadczenie i całkiem dobrze posługuje się swoją bronią, był także nadzwyczajnie szybki.

 

Lucy przyglądała się ramieniu Natsu, następnie przeniosła swoje spojrzenie na ciągle walczących przyjaciół. Zrobiło jej się bardzo smutno i gdy zobaczyła, że Natsu znowu chce ruszyć na Kei'a.

-Nie!! Przestań Natsu! Już wystarczy!  Wszyscy przestańcie! Nie chcę, żeby wam coś się stało! Nie chcę stracić moich pierwszych i prawdziwych przyjaciół! Odejdźcie. Zostawcie mnie i zajmijcie się swoimi ranami!-krzyknęła cała zapłakana. Trzęsła się i to bardzo, ze strachu, że straci przyjaciół.

 

 -Zamknij się! Nie bądź głupia! Przyszliśmy cię uratować i tak łatwo się nie poddamy!-skarcił ją Natsu.-Po prostu patrz jak Fairy tail zwycięża, a później wszyscy wrócimy razem do domu i urządzimy wspaniałą imprezę!-uśmiechnął się do niej i wyprostowany ruszył do walki. Była to zacięta walka Natsu otrzymał już wiele ran, ale Kei też się bez nich nie obszedł. Oboje byli zmęczeni i ciężko oddychali, ale walczyli dalej.  W końcu Ognisty Niszczyciel wziął sprawy w swoje ręce i z całych swoich sił przywalił blondynowi w brzuch, a ten splunął krwią i padł na ziemię wyczerpany. Nie mógł się ruszać. Levi rozwiązała Lucy, a ta w chwilę znalazła się przy Natsu i przytrzymała go, aby nie upadł.

-Dziękuję. Bardzo ci dziękuję.-uśmiechnęła się i przytuliła się do niego.

-Spoko. Nie ma za co. Dla przyjaciół wszystko.-poklepał ją po głowie. Wszyscy pozbierali się, jedni pomagali drugim i jakoś opuścili pole bitwy, którą całkowicie wygrali. Wrócili do swojej kryjówki. Natsu i Lucy byli w osobnym pokoju. Blondynka zajmowała się ranami chłopaka. Gdy skończyła, on położył się i zasnął. Przez chwilę przyglądała mu się.

-Naprawdę dziękuję.-szepnęła i złożyła na jego ustach delikatny pocałunek. Natsu nie był tego w ogóle świadomy.

 

C.D.N.

Pa, pa.<33