wtorek, 10 lipca 2012

Rozdział 23 - "Wypadek"



Rozdział 23

Natsu po kilku udanych próbach zapalenia świeczek postanowił, że pokaże przyjaciołom swoje postępy. Pomyślał również, że znowu będzie mógł porozmawiać i dotknąć Lucy, po tak długim czasie. Te myśli rozweselały go i dodawały mu siły. Poszedł do szkoły i zaczął szukać Lucy, Erzy i Gray'a, aby im pokazać swoją moc. Znalazł całą klasę specjalną na dziedzińcu. Na środku dziedzińca rosło ogromne drzewo, które było tam od założenia tej szkoły czyli jakieś 96 lat, było nazywane drzewem życia. Pod drzewem siedziała Lucy z zaczerwienionymi oczami od płaczu, uśmiechnięta Juvia i Erza, które próbowały ją pocieszyć i milczący Gray przyglądający się im.
 Uśmiech Juvii był piękny i szczery, pełen troski o przyjaciółkę. Natsu miał przy sobie trzy świeczki, podszedł szybkim krokiem do Lokiego, Jeta i Droya, aby im się pochwalić.
-Siema. Chcecie zobaczyć co już umiem?-zaczął z uśmiechem.
-Siema. Jeśli będzie to interesujące to tak.-odpowiedział Loki, a Jet i Droy przytaknęli.
-Okej. To zaczynam!- ustawił świeczki kawałek dalej na wprost niego było drzewo przy którym siedziała Lucy. Skupiony zaczął zapalać świeczki, pierwszą zapalił bez problemu, chłopaki nie mogli wytrzymać z podziwu. Druga zapłonęła większym płomieniem, ale po chwili został on opanowany. Trzecia wybuchła ogromnym słupem ognia, Natsu próbował nad nim zapanować, ale mała kulka poleciała w stronę drzewa Życia. Jedna gałąź zapłonęła tuż nad głowami Lucy, Erzy, Juvii i Gray'a. Gałąź już miała spaść na przyjaciół i ich zranić, ale Erza i Gray mieli dobry refleks. Gray złapał Juvię i odskoczył kawałek dalej, a Erza zrobiła to samo z Lucy. Mirajane szybko podbiegła do Lucy i Erzy sprawdzić czy nic im się nie stało. Erza i Mira obie odwróciły się w stronę Natsu z przerażającymi wyrazami twarzy. Obie były bardzo wkurzone.
-Natsu! Głupku, jeśli nie umiesz kontrolować mocy to jej wcale nie używaj! Narażasz nas na niebezpieczeństwo!-obie krzyknęły równocześnie, a wokół nich pojawiło się światło. Po chwili zmienione przez napad szału zrozumiały, że również mogą posługiwać się magią tylko, że inną. Wszyscy byli pełni podziwu.
  Trwało to tylko chwilę, ale i tak zrobiło wielkie wrażenie. Rozpłynęło się wraz z wiatrem łagodzącym ich gniew. Ogień z gałęzi zaczął rozprzestrzeniać się na trawę i część drzewa. Trzeba było ugasić ten pożar. Gray wylał na płomienie małe wiaderko wody, inni chcieli wyśmiać go za to, ale płomienie zamarzły, a wiaderko przymarzło do dłoni Gray'a. Gray próbował je odczepić, ale mu to nie wychodziło. Wyglądało to komicznie. Pożar ugaszony, nikomu nic się nie stało, kryzys zażegnany, pozostało tylko to, że doszły kolejne osoby z magią, którą muszą opanować. Natsu był zły na siebie, że spowodował coś takiego. Podeszła do niego blondynka, jednym, drżącym palcem, delikatnie pogłaskała go po policzku, bała się ponownego odrzucenia. 
-To nie twoja wina, Natsu.-powiedziała spokojnie i wróciła do Erzy i Mirajane, które nadal nie mogły uwierzyć w to co się właśnie stało.Gray spróbował ponownie coś zamrozić. Instynktownie przyjął pozycję.
  
 Usłyszeli cichy trzask. Po chwili widać było rezultaty tej próby, a były nimi małe kryształki lodu w dłoni chłopaka. Kryształki pięknie się mieniły i można było zobaczyć szczery uśmiech Gray'a i zdziwione oczy, które nie wierzyły w to co się właśnie stało. Był szczęśliwy i wszyscy go chwalili.
 
 Następna była Erza. Również próbowała choć odrobinę ponownie pokazać swoją moc. Nie wiedziała jak się do tego zabrać ale jakoś skupiła się i myślała tylko o zmianie. Po chwili jej ubrania zaczęły zmieniać się na różne zbroje.
 
Wszyscy byli pod wrażeniem. Chłopacy zrozumieli również, że teraz jeszcze bardziej będą musieli uważać na Erzę, że nie mogą jej denerwować, bo wiedzą co się stanie. Gray już nawet wyobrażał to sobie.
   
 Później spróbowała Mirajane. Mimo wielu prób nie udało jej się zmienić w pięknego i silnego demona. Zmieniła się jedynie w ogromną jaszczurkę. Makarov doszedł do wniosku, że musi być bardzo zdenerwowana i gotowa do walki, aby móc się zmienić. Mimo wszystko był pełen szacunku do jej mocy.
 
Natsu stał w pewnej odległości od innych. Nie rozumiał jednej rzeczy. Rzeczy, która go bardzo złościła. A było to panowanie nad magią. On jako pierwszy odkrył magię, nie może jej kontrolować i wszyscy się go boją. A teraz inni dopiero co odkryli magię i już umieją ją kontrolować. I na dodatek wszystkim się to podoba! Są szczęśliwi i pełni szacunku i podziwu dla tych mocy, a dla niego są niemili i cały czas się boją jego mocy. Był zły, na siebie, na innych i szczególnie na magię. Mogli w ogóle jej nie odkrywać. Po co im ona? Wkurzony odwrócił się i chciał odejść, gdy drogę zastąpił mu Makarov. 
-Dokąd się wybierasz?-zapytał spokojnie.
-Jak najdalej stąd. Tylko tu zawadzam.-powiedział odwracając wzrok.
-Naprawdę tak uważasz?
-Tak.
-Jesteś debilem. Lucy tak przez ciebie cierpi i jeszcze chcesz ją zostawić i pogorszyć jej stan. Ona tak bardzo cię kocha, a ty nie zwracasz na to uwagi i przejmujesz się tylko innymi i magią. Twoja magia jak na razie jest o wiele silniejsza od magii innych, dlatego nie możesz jej kontrolować. Ty potrzebujesz treningu, ale oni również. Muszą się nauczyć kontroli i wzmocnienia tej mocy. Ty również musisz to zrobić. Nie powinieneś się wycofywać. Zwłaszcza, że masz wsparcie tak pięknej i kochanej dziewczyny jak Lucy. Przemyśl jeszcze swoją decyzję o treningu. Poczekam na twoją odpowiedź przez 4 dni. Masz czas, żeby to przemyśleć, zrobić coś ze sobą i Lucy.-powiedział i odszedł. Stanął obok blondynki, która stała sama za przyjaciółmi patrząc w niebo smutnymi oczami. Natsu wrócił do domu i zaczął rozmyślał o tym co ma zrobić. Myślał o tym przez długi czas. Nie wiedział co ma zrobić. Postanowił, że jutro pójdzie do Lucy, przeprosi ją, poprosi o wsparcie i o radę co ma dalej robić. Następnie zasnął wraz z kotem Happy'im.

C.D.N~.^^

Mam nadzieję, że się podobało.

Pozdrawiam was moi kochani 

czytelnicy, którzy czytacie moje

marne wypociny...

Kuro Lady~.;***

sobota, 7 lipca 2012

Rozdział 22 - "Obietnica"

Rozdział 22

Natsu gorączkowo myślał przez całą noc, dlatego nie mógł spać. Myślał o słowach uzdrowicielki, o magii, o swoich przyjaciołach oraz sposobie na opanowanie magii. Przez całą noc wymyślił tylko tyle, że nie będzie się zbliżał do przyjaciół, aby ich nie zranić. Rano wstał, poszedł do szkoły, aby zapytać Makarova czy zna jakiś sposób na jego trening. Wszedł do szkoły i kierował się w stronę pokoju nauczycielskiego. Szedł korytarzem równym  krokiem, gdy nagle zobaczył stojącą naprzeciwko niego Lucy,(aut.: która rozmawiała z Levi) jego ukochaną, której nie mógł teraz dotykać mimo, że bardzo tego chciał. Chciał ją uściskać, pocałować i porozmawiać jak każdego ranka, ale nie mógł tego zrobić. Bardzo bał się to zrobić. Nie wiedział co się stanie, gdy tylko się dotkną. Ona była dla niego ważniejsza niż jego życie, była całym jego światem. Nie miał pojęcia co by zrobił gdyby ona nagle zniknęła mu sprzed oczu. Nie chciał jej zranić ani stracić. Chciał unikać jej dopóki nie nauczy się kontroli nowej mocy, ale raczej było to nie możliwe. Chciał już odejść, gdy Lucy zobaczyła go.
-Natsu!-krzyknęła i podbiegła do niego.-Witaj.
-Cześć.-wybąkał i chciał już odejść, gdy nagle poczuł dłoń Lucy na swoim policzku.
-Coś się stało?-patrzyła na niego swoimi dużymi, zmartwionymi oczami. Odtrącił jej rękę i odwrócił wzrok. 
-Nic mi nie jest. Nigdy więcej mnie nie dotykaj.-powiedział obojętnym tonem głosu z takim samym wyrazem twarzy. Oczy Lucy zaszkliły się i zaczęła mówić drżącym głosem.
-Jesteś okrutny, Natsu.-po jej policzku spłynęła pierwsza łza.-Wszyscy jesteśmy zmartwieni słowami Polyushki. Nie jesteś sam. Jesteśmy twoimi przyjaciółmi, a ja dziewczyną.-kolejna srebrna łza spadła na ziemię.-Myślałam, że o tym wiesz, że choć trochę na mnie polegasz. Tak bardzo cię kocham i chcę cię dotknąć, nawet jeśli mam spłonąć chcę być z tobą.-kolejne łzy spływały po jej policzkach, jedna za drugą.-Ale widać ty tego nie rozumiesz. Nie chcesz zrozumieć. Odtrącasz mnie. To boli. Ja po prostu cię kocham i chcę być z tobą bez względu na wszystko. A ty z taką łatwością mnie odtrącasz i nie chcesz nawet mnie wysłucha.-teraz płakała nieustannie. Nie umiała tego powstrzymać.-Jesteś OKRUTNY!-wykrzyczała cała zapłakana. Odwróciła się na pięcie i pobiegła korytarzem przed siebie.
   
 Natsu słuchał uważnie słów blondynki. Gdy od niego odbiegła, nie biegł za nią. Osłupiał i nie mógł się ruszyć. Zranił ją najbardziej, gdy wcale tego nie chciał. Jego słowa, jego czyny i zachowanie bardzo zraniły Lucy. Dopiero teraz to zrozumiał, ale i tak nie mógł za nią pobiec, coś go powstrzymywało. Jakieś 10 minut stał jak słup soli, a następnie ruszył do Makarova. Wszedł do pokoju nauczycielskiego i zastał tam staruszka samego. Inni nauczyciele albo zajmowali się przygotowaniami do lekcji albo jeszcze nie dotarli do szkoły.
-Staruszku! Powiedz mi jak mam opanować magię! Proszę cię! Nie, ja Błagam!- krzyknął i padł na kolana i twarzą do ziemi mówił dalej.-Przyjaciele są dla mnie wszystkim. Lucy jest dla mnie wszystkim co mam! Nie chcę nikogo zranić, więc powiedz mi jak mam to opanować!
 
Makarov spojrzał na niego i po chwili milczenia powiedział.
-Mam jeden sposób.
-Naprawdę?-Natsu uniósł głowę.
-Ale nie wiem czy ci się spodoba.
-Dawaj staruszku!
Makarov rzucił w jego stronę duże dwa worki. Natsu odwiązał jeden z nich i zajrzał do środka. Zamurowało go to co zobaczył. Worek wypełniony był po brzegi świecami.
-Co to ma być?-zapytał niepewnie.
-Wiedziałem, że to powiesz... Twój trening będzie polegał zapaleniu tych świeczek, w ten sposób, aby nie spalić niczego w około ani bez zniszczenia świeczek. Masz je zapalić takim zwyczajnym płomieniem jak to robimy za pomocą zapałek. Przygotowałem salę w której będziesz mógł trenować.
-Okej. Dziękuję, dziadku.-powiedział Natsu.
-Gotowy?
-Jak zawsze!
Makarov zabrał go do sali w której miał rozpocząć trening.
U Lucy~!
Siedziała na dachu cicho pochlipując. Zastanawiała się jak on mógł być tak chłodny i niemiły. W tym momencie nie chciała go widzieć, więc dobrze, że za nią nie pobiegł. Wiedziała od początku, że on nie przyjdzie. Drzwi, którymi się wchodziło na dach tworzyły się i pojawiła się w nich Levi. Podeszła ona do blondynki i mocno ją przytuliła.
-Lu-chan, nie płacz.-Lucy zmęczona płaczem i czując bezpieczeństwo i ciepło zasnęła w ramionach przyjaciółki. Levi zadzwoniła po Gajeela i on pomógł zanieść jej Lucy do mieszkania gdzie mogła spokojnie spać.
U Natsu~!
Zaczął trening od razu. Ustawił przed sobą trzy świeczki. Był w szczelnie zamkniętej sali zupełnie sam. Pierwsza próba nie poszła zbyt dobrze, bo całe pomieszczenie wypełniło się płomieniami, a po świeczkach nie zostało śladu. Reszta świeczek leżała w ognioodpornym pudle przy ścianie. Próbował wiele razy przez cały dzień i noc. Nic z tego nie wyszło oprócz tego, że skończyły mu się świeczki. Odczekał chwilę i poszedł do sklepu. Z 10 sklepów wykupił wszystkie świeczki jakie były dostępne. Wyszło z tego 5 worków takich jak poprzednie. Kolejny dzień, kolejny trening, kolejne próby. Ćwiczył tak bez przerwy od pięciu dni i nocy. Było to strasznie wyczerpujące. Po wielu nieudanych próbach, postanowił, że będzie to ostatni raz i da sobie spokój i odpocznie przez jakiś czas. Spróbował i udało się! Świeczka zapłonęła normalnym małym płomieniem.
  
 Zaczął skakać z radości, ale po chwili padł z wyczerpania.
-Obiecuję, że już nie długo to opanuję i będę was wszystkich chronił przyjaciele. I wrócę do ciebie, Lucy. Nie pozwolę, żebyś znowu płakała. Obiecuję na moje życie!-Powiedział uśmiechnięty i zasnął.
Śniło mu się, że opanował już magię do perfekcji, że znowu może normalnie rozmawiać z Lucy. Zaś Lucy cały czas spędzała sama, nie chciała nawet wychodzić z członkami Fairy Tail. Stała się pustą skorupką. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić bez ukochanego Natsu.
C.D.N~!
Wróciłam! Napisałam notkę na szybko, 
ale mam nadzieję,  że się podobała.
Pozdrawiam
Kuro Lady~!;*

wtorek, 26 czerwca 2012

Rozdział 21 - "Niesamowite odkrycie"

Rozdział 21

Fairy Tail zaczęło bitwę z dopiero co powstałym gangiem "Korony Królewskie". Nawet nie mieli jeszcze symbolu, ani zbyt dużej liczby członków, ale zaczęli za bardzo się panoszyć, więc Fairy Tail musiało pokazać im gdzie jest ich miejsce. Podczas bitwy Natsu był wkurzony, bo nie dali mu się wyspać, więc walczył jak szalony. Nokautował kilku gości jednym ciosem. Pod koniec walki, gdy uderzył jednego kolesia i ten poleciał na innych z jego ręki wydobył się ogień. Nikt nie wiedział o co chodzi, gdy nagle rozjaśniło się i zrobiło gorąco. Wszyscy spojrzeli w miejsce źródła tego dziwnego zjawiska, a tam ujrzeli płonącego Natsu. Wyglądał jak ludzka pochodnia. Mimo tego, że płonął to nie krzyczał, nawet nie drgnął, tylko przyglądał się sobie. W ogóle nie odczuwał działania płomieni, ale inni wokół niego wręcz przeciwnie. Ogień szkodził innym. Kilku członków tego małego gangu spłonęło żywcem. Członkowie Fairy Tail postanowili nie zbliżać się do chłopaka. Skontaktowali się z Makarovem, po 10 minutach był już przy nich. Bacznie obserwował Natsu.
-Musimy zabrać go do  Polyushki. To moja znajoma. Powinna wiedzieć co z nim się stało.- powiedział spokojnie.
-Ale sensei jak go tam przetransportujemy? Ma chorobę lokomocyjną i na dodatek płonie!- powiedziała Erza akcentując ostatnie słowo. Wszyscy przytaknęli. Gdy nagle płomień Natsu rozbłysnął mocniejszym światłem i zniknął. Wszyscy spojrzeli na niego robiąc ogromne oczy.
  -C-co się właśnie stało?- zapytała Cana.
-Mnie nie pytaj.- odpowiedz Gray'a.
-Natsu nic ci się nie stało? Jak się czujesz?- zapytała zmartwiona Lucy.
-Wszystko w jak najlepszym porządku! A co?- spojrzał na innych z uśmiechem na ustach.
-Ty debilu!- krzyknęła Erza.
-Właśnie byłeś jak ludzka pochodnia!- powiedziała Bisca zachowując odpowiednią odległość, tak na wszelki wypadek.
-Co?
-Stary, fajczyłeś się jak świeczka.- dodał spokojny Loki.
-Cooo? - Natsu złapał się za głowę zdziwiony.- Nic takiego nie pamiętam! Wierzysz mi, prawda? Lucy?- zaczął podchodzić do blondynki, a ona się odsuwała.
-L-lepiej nie podchodź. Nie wiemy co się może stać. Nie chcę zostać spalona żywcem.- powiedziała przerażona. Natsu nie wiedział co ma zrobić. Zaniemówił. Nawet jego dziewczyna się od niego odsunęła.
-Hej!-krzyknął Makarov.-Bachory! Nie mówcie tak do niego. Mimo, że nie wiemy co się może stać to nie traktujmy go jak zarazy.-powiedział spokojnie, z krótką przerwą i po chwili mówił dalej- Tak jak już mówiłem musimy iść do Polyushki. Ona nam pomoże. Mieszka w środku lasu za miastem. Idziemy tam na pieszo!-zaczął iść, a pozostali członkowie gangu szli zaraz za nim. Po godzinie doszli do chaty, Bisca i Arzack poszli pierwsi i zapukali. Drzwi otworzyły się, a w nich stanęła kobieta o różowych włosach, wysoka i w podeszłym wieku. Była w czerwonym płaszczu, a jej włosy były zaczesane w wysokiego koka.
 
Spojrzała na przybyszy zimnym wzrokiem. Odwróciła się i zniknęła w środku domku. Po chwili pojawiła się z miotłą w ręku. Wymachując nią, krzyczała na cały głos:
-Cholerne bachory! Czego tu chcecie? Zakłócacie tylko mój spokój! I za to właśnie tak bardzo nienawidzę ludzi!
 http://images.wikia.com/fairytail/images/8/86/Fairy_Tail_Porlyusica%27s_Broom.jpg
 -Uspokój się, Polyushka. To moje dzieciaki z Fairy Tail. Mamy do ciebie prośbę.-powiedział spokojnie Makarov.
-Dawno mnie nie odwiedzałeś Makarov. Co takiego się stało, że musiałeś przyjść, aż tutaj?-zapytała, a żyłka na jej czole pulsowała.
-Mamy mały problem. Natsu ten oto chłopak.- wskazał różowo włosego, który był obrażony na przyjaciół.- Nagle zaczął płonąć. Ludziom naokoło to zaszkodziło, ale jemu nie. Co to może być i znaczyć?- zapytał niepewnie.
-Natsu, tak?-chłopak spojrzał na nią i przytaknął.- Chodź za mną. -powiedziawszy to weszła do domu.
-Dobra.-Natsu poszedł za nią.
-Rozbieraj się.-powiedziała oschle.
-C-co?-Natsu nie wiedział co ma zrobić.
-Ściągnij koszulkę, abym mogła cię zbadać.-po chwili zrobił to co kazała. Przez dłuższy czas tylko uważnie mu się przyglądała, nie ruszając się, ani nic nie mówiąc.
 
(aut.:Przepraszam za kiepską jakość, ale lepszego nie znalazłam.;( )
Zaczęła dotykać jego ciała. Poczuła ciepło, żar bijący spod jego skóry. Po dłuższych oględzinach westchnęła.
-To musi być to o czym czytałam w starych książkach sprzed kilku lat.
-Czyli co?-zapytała Evergreen, ale nie uzyskała odpowiedzi. Kobieta podeszła do półki na której było pełno ziół i zaczęła je mieszać.
 http://images.wikia.com/fairytail/images/8/86/Fairy_Tail_Porlyusica%27s_Herbs.jpg 
 Skończyła mieszanie ziół i wyszła ciemnozielona mikstura o odpychającym zapachu.
-Masz. Wypij to.-podała wywar Natsu.
-Po co?
-To sprawi, że przez jakiś czas nie będziesz wydzielał szkodzącego ognia dla ludzi w okół ciebie. Musisz się nauczyć to kontrolować.-Natsu spojrzał na zielony płyn. Zatkał nos i wypił wszystko na raz.
-A czym jest to?-zapytała Erza.
-Wy też się przygotujcie. Was też może to czekać.-zwróciła się do Fairy Tail.
-Ale co to jest? Jak mamy to kontrolować?-zapytał Gray, patrząc jej prosto w oczy.
-To MAGIA!-powiedziała podniesionym głosem.- Poczytajcie sobie o tym w książkach. I wy sami musicie się nauczyć kontroli. I jeszcze nie wiadomo czy was też to spotka.-powiedziała spokojnie.
-Rozumiem. Czyli tworzymy coś nowego?-powiedział Makarov.
-Nie. Magia już od dawna istniała, ale ludzie zapomnieli o niej. O magii i magach. Podążyli za technologią i logiką. Uznali magię za coś nielogicznego i nie z tego świata. Po prostu o niej zapomnieli. Nie wiem jak magia obudziła się w tym chłopaku. To wszystko co wiem, a teraz wypad!-krzyknęła i pogoniła ich miotłą. Członkowie klasy specjalnej i ci z poza niej którzy należeli do gangu Fairy Tail szli w ciszy przez las do domu. Zastanawiali się nad słowami uzdrowicielki. Nie wiedzieli jeszcze jak zmieni się teraz ich życie.

C.D.N~.

OGŁOSZENIE!

Nie będzie mnie w dniach od 29 czerwiec

do 6 lipiec, więc nie wiem kiedy 

będzie następny rozdział

i proszę moi kochani czytelnicy o

CIERPLIWOŚĆ.

Nie porzucam bloga, ani nic z tych rzeczy po prostu jadę na wycieczkę.

Pozdrawiam Kuro Lady~.

<3

niedziela, 24 czerwca 2012

Rozdział 20 - "Mini zawody"

Rozdział 20

Całe Fairy Tail siedziało na boisku do koszykówki nad rzeką, ponieważ mieli dzień wolny. Chłopacy grali w kosza, część dziewczyn biegała w wodzie, Lucy i Levi czytały razem książki i wymieniały się opiniami, Cana, Bisca i Makarov grali w karty. Cana wygrywała, oczywiście oszukiwała.xD Wszyscy zachowywali się tak beztrosko, gdy usłyszeli krzyk.
-Lucy!-dziewczyna została mocno przytulona od tyłu przez jej starszego brata i jakiegoś chłopaka, którego Fairy Tail nie znało oprócz Lucy.
-Hiro-niisan!-blondynka ucieszyła się na widok chłopaka. Chłopak miał na sobie białą koszulkę z czarnym wzorem, jeansy, na głowie granatową czapkę i na szyi miał swój ulubiony nieśmiertelnik, który dostał od Lucy jako prezent urodzinowy kilka lat temu.
  
 Cała klasa specjalna od razu przestała się bawić, wszyscy podeszli bliżej miejsca tego zdarzenia. Natsu był zazdrosny, tym razem nie o brata Lucy zrozumiał, że jest tylko bratem i nic więcej, tym razem jego uwagę przykuł chłopak, który przyszedł z Hiro. Zobaczył w nim swojego rywala. Był wysoki, przystojny i umięśniony, co oznaczało, że jest silny. Miał czerwone włosy jak Erza tylko troszkę jaśniejsze, zielone oczy i zniewalający uśmiech. Ubrany był w zieloną koszulkę z białym kołnierzykiem i czarne jeansy. Na szyi miał naszyjnik niewiadomego pochodzenia.

-Mojego brata Hiro już znacie, więc nie muszę przedstawiać. A ten obok to jego najlepszy przyjaciel, znamy się od małego. Nazywa się...-nie dokończyła.
-Ej...jaki "ten obok"? Lu-chan kiedyś byłaś milsza i słodsza.-zaśmiał się.
-Zamknij się. Mam teraz chłopaka i nie muszę być dla ciebie miła. I mógłbyś się przedstawić.
-Chłopaka? Który to? Jak skończymy tą pogawędkę.
-To ja i co ci do tego?-powiedział Natsu z pulsującą żyłką na czole.
-Dzieciak.-powiedział krótko jak na razie bezimienny.
-Zamknij ryj! Nie jestem dzieciakiem! A ty to niby kto?
-Skoro uważasz, że nie jesteś dzieciakiem to udowodnij to. Zrobimy Mini zawody, aby przekonać się który lepszy?
-Dobra mi pasuje!-uścisnęli sobie dłonie na potwierdzenie.
-Przedstaw się w końcu marchewkowa głowo.-powiedziała zirytowana Lucy. 
-Ej...miałaś mnie już tak nie nazywać.
-Będę dopóki się nie przedstawisz.
-No dobra już dobra. Wygrałaś księżniczko. Jestem Akira Tokishiro. Możecie mi mówić Aki, piękne panie.- zwrócił się do wszystkich dziewczyn.
-Przestań bo powiem Sayuri-chan jak się zachowujesz, gdy jej nie ma.-Akira stał się blady jak ściana.
-Sayuri-chan?-zapytały chórem Bisca, Cana i Wendy.
-To dziewczyna Akiry.-powiedziała krótko Lucy. Natsu słysząc te słowa lekko ochłonął.
-Kiedy robimy te Mini zawody i na czym będą polegały?-zapytał zaciekawiony, obserwując Akirę.
-Jutro. Lucy wybierze 5 konkurencji i zmierzymy się w nich tylko we dwoje.-powiedział spokojnie Aki.
-Dobra. To do jutra. My musimy się  już zwijać.-powiedział spokojnie różowo-włosy i zebrał swoje rzeczy. Podszedł do Lucy i podał jej rękę.-Chodź, odprowadzę cię.-Lucy wstała i chciała coś powiedzieć, ale...
-Nie, ja ją odprowadzę. Chciałbym z nią porozmawiać.-powiedział dotychczas milczący Hiro. Natsu spojrzał na niego.
-No dobra. Nie będę przeszkadzał.-pocałował Lucy czule w czoło i ruszył wraz z Lokim, Gray'em i Erzą w stronę swojego domu. Blondynka szła powoli ze swoim bratem w milczeniu. Byli sami bo Aki poszedł do hotelu w którym się zatrzymał wraz z Hiro. Hiro przy okazji miał wziąć spis jutrzejszych konkurencji. Po dłuższym milczeniu starszy brat odezwał się.
-Jaki ci się układa z tym całym Natsu.
-Wspaniale!-Lucy od razu się rozpromieniła.-Jest taki kochany! Bardzo mocno go kocham!-lekko się zarumieniła.
 -Hm...rozumiem. A jak ze szkołą?
-Całkiem dobrze. Pomagam innym w nauce. Świetnie się bawię w szkole z przyjaciółmi.-uśmiechnęła się radośnie.
   
 -To dobrze. Cieszę się.-odwzajemnił uśmiech. Po chwili doszli do mieszkania Lucy. Zaprosiła go do środka, zrobiła herbatę i postawiła miskę z ciastkami na środku stołu.
-Chciałeś zapytać o coś jeszcze?
-Raczej nie.
-Rozumiem.-powiedziała spokojnie, a on uważnie rozglądał się dookoła.
-Fajnie tu masz. Tak przytulnie.
-Dziękuję.
-A jakie konkurencje wybierzesz na jutro?
-Jeszcze nie wiem.-włożyła całe ciastko do ust i zastanawiała się nad konkurencjami.
 
-Hah...życzę powodzenia w myśleniu.-zaśmiał się. po 20 minutach Lucy zapisała wszystkie konkurencje na kartce.
-Proszę bardzo.-podała mu kartkę, a on schował ją do kieszeni. Już dawno wypił herbatę, więc wstał.
-Ja już pójdę. Narka.
-Okej. Pa.-powiedziała uśmiechając się. Po tym jak wyszedł, napisała sms'a do Natsu, żeby do niej przyszedł. Po 15 minutach chłopak wraz ze swoim kotem był już u niej.
-Coś się stało?
-Nie. Chciałam ci powiedzieć jakie wybrałam konkurencje.
-Aha...okej.-wszedł do środka. Kazała usiąść mu na łóżku. Tak zrobił. Oboje siedzieli na łóżku oparci o ścianę.
-Konkurencje jakie wybrałam to:
1.Siłowanie się na rękę.
2.Bieg wokół całego miasta.
3.Paintball.
4.Kto więcej zje.
5.Złapanie mnie.
-Co? O co chodzi z tym paintballem i łapaniem ciebie.-spojrzał na nią zdziwiony.
-To proste. Dostaniecie pistolety i kulki z farbą. Ten który dostanie więcej razy przegrywa. A z łapaniem mnie to po prostu będę uciekać po terenie całej szkoły i wygra ten który złapie mnie szybciej.
-Nie mogłaś wymyślić czegoś innego? A co będzie jak coś ci się stanie?-powiedział zmartwiony.
-Nie martw się. Będzie dobrze.-uśmiechnęła się.
-Okej.
-Masz to wygrać. Dla mnie. Chodź by nie wiem co!-powiedziała pewnie.
-Dam z siebie wszystko.-pocałował ją czule, tym razem w usta. Wstał i wrócił do domu.
Następnego dnia.
Pierwszą konkurencją było siłowanie się na rękę. Miejsce było przygotowane. Złapali się za ręce.
-Gotowi? Start!-powiedział Gray. Natsu od razu z całej siły napierał na rękę Akiry, a ten tylko ziewnął i z łatwością przyciągnął rękę Natsu do stołu i tym samym wygrał.
-Zwycięża Akira.-Bisca zapisała wynik pierwszej konkurencji na tablicy.
Teraz był bieg wokół miasta. Bixlow dał sygnał do startu za pomocą wystrzały z broni. Natsu wysunął się na prowadzenie. Szybko powiększył dystans dzielący jego i Akirę. Aki kilka razy się zgubił bo nie zna miasta, a Natsu już dawno był na mecie.
-Zwycięża Natsu!-Levi zapisała wynik.
Nadeszła trzecia konkurencja - Paintball. Każdy z nich dostał taki sam pistolet i pięć magazynków. Loki dał sygnał, że mają zaczynać. Była to zacięta walka, ale Akira wygrał 2 trafieniami.
-Zwycięzcą zostaje Aki!-Erza zapisała wynik.
Nadeszły zawody w jedzeniu. Oboje mieli tyle samo dań. Ten kto zje szybciej wygra. Dostali sygnał od Makarov'a sensei. Natsu pochłaniał wszystko jak zwierzę. Zjadł 20 dań w 6 minut.
-Wygrał Natsu-san!-Wendy niepewnie zapisała wynik.
I ostatnia konkurencja! Łapanie Lucy! Blondynka schowała się na terenie szkoły. Dostali sygnał do startu od Jellala. Ruszyli! Oboje w innym kierunku. Biegali po całej szkole jak szaleni. Po dłuższym czasie Akira znalazł Lucy. Ta zaczęła uciekać, bo w końcu miał ją złapać. Biegła w stronę schodów, ale pośliznęła się, spadała na dół, Aki nie zdążył jej złapać. Już wydawało się, że powtórzy się to nieszczęście i znowu wyląduje w szpitalu, gdy nagle poczuła silne ramiona, które złapały ją. To były jego ramiona. Jej ukochanego Natsu przy którym czuła się bezpiecznie. Teraz on złapał ją i nie chciał puścić.
-Mówiłem, że może ci się coś stać podczas tej gonitwy głupia.-pokazał jej język.
-Natsu!-ucieszyła się na jego widok.
-Zwycięzcą tych Mini zawodów zostaje Natsu!-krzyknęła radośnie Evergreen.
-Wygrałeś!-powiedziała Lucy z lekkim niedowierzaniem.
-Przecież obiecałem, że wygram.-uśmiechnął się do niej szeroko.  
 
-Dziękuje. Kocham cię Natsu.
-Ja ciebie też kocham.- Lucy pocałowała go czule i namiętnie.
  Lucy Natsu hot Image 
 I tak zakończył się dzień pełen wrażeń. Hiro i Akira wrócili do siebie. Natsu i Lucy spędzili ze sobą cały wieczór i całą noc rozmawiali i śmiali się ze wszystkiego. Reszta Fairy tail poszła napić się czegoś mocniejszego i imprezować na cześć zwycięstwa Natsu.

C.D.N.

Papa.;**

piątek, 22 czerwca 2012

Rozdział 19 - "Randka"

Rozdział 19

Natsu jako rekompensatę za to co się stało z Lucy, zaprosił dziewczynę do wesołego miasteczka. Mieli czterotygodniową przerwę od treningów. Minął już tydzień od tego wydarzenia, więc za trzy tygodnie zaczną znowu. Ta randka była wypoczynkiem i rozrywką dla dwójki zakochanych. Była to ich pierwsza randka, więc Lucy była zestresowana. Nie wiedziała co ma na siebie założyć, co ma mówić podczas pobytu w wesołym miasteczku oraz jak się zachowywać. Po dłuższym zastanowieniu postanowiła ubrać czerwoną koszulkę bez ramiączek, brązową spódnicę, wysokie do ud szare skarpety i czarne buty na średnim obcasie sięgające jej do kolan. Przy spódnicy miała pasek, na ręce miała bransoletki, a włosy rozpuściła. Teraz tylko pozostało jej czekać na jej ukochanego Natsu. Już nie mogła się doczekać, miała nadzieję, że będzie fajnie, zabawnie i romantycznie. Cieszyła się na samą myśl, że będzie sam na sam z Natsu. Tyle może się pomiędzy nimi wydarzyć!
Natsu zdał sobie sprawę z tego, że zaprosił Lucy na randkę. Randkę! To była jego pierwsza w życiu randka! Był tak zdenerwowany, że wszystko z rąk mu leciało przez cały dzień. Zrozumiał także, że będzie sam z Lucy i będą mogli robić wszystko! Dosłownie wszystko, a najlepsze było to, że będą sami i nikt nie będzie im przeszkadzał. Z wielkim trudem się ubrał. Miał problem co wybrać i jak to założyć. W końcu zdecydował się na białą koszulkę ze znakiem gangu Fairy Tail, ciemno granatową bluzę, jeansy z kolorowym paskiem i ozdobnym łańcuchem, zwykłe trampki, dwukolorową czapkę z daszkiem i pierścień. Oczywiście nie mogło zabraknąć jego cennego szalika.
Natsu Dragneel Render 
Gdy był już gotowy, poszedł do Lucy. Droga jakoś strasznie mu się dłużyła, po chwili był na miejscu.  Stanął niepewnie przed drzwiami jej mieszkania i z lekkim wahaniem zapukał. Drzwi otworzyły się, a w nich stanęła Lucy. Wyglądała pięknie, mimo że miała jeszcze parę plastrów na nogach, rękach i jeden na twarzy.
-Cześć.-uśmiechnęła się.
-Siema. Idziemy?-również się uśmiechnął i wyciągnął rękę w jej stronę. Ona delikatnie chwyciła jego dłoń. Zamknęła drzwi i ruszyli w stronę wesołego miasteczka.
  
Szli nic nie mówiąc. Rozumieli się bez słów i po prostu cieszyli się sobą, swoją obecnością i bliskością. Po dłuższym czasie doszli do celu.
-To na co idziemy najpierw?-spojrzał na nią pytająco.
-Hm...może do domu strachu?
-Okej. Mi pasuje.-ruszyli w stronę domu strachu. Zapłacili za wstęp i już po chwili byli w środku. Na początku nie było tak źle. Ale w połowie drogi wyskoczyło coś tak ohydnego i strasznego, że oboje się przerazili.
   
 Pod koniec Natsu już się opanował. Tylko Lucy nadal się bała, trzęsła się, mocno trzymała ramię chłopaka i twarz miała w nie wtuloną. Już dawno zamknęła oczy. Tak bardzo się bała. Gdy byli już na zewnątrz Natsu spojrzał na nią i delikatnie pogłaskał po głowie.
-Spokojnie. Już wyszliśmy, to koniec, nie musisz się bać.-uśmiechnął się. Nadal trzymała jego ramię, ale już nie trzęsła się, głowę miała uniesioną i już się nie bała.
-To gdzie teraz?
-Może diabelski młyn?-zaproponował.
-Okej.-powiedziała radośnie.
-Lubisz diabelskie młyny?-zapytał gdy szli.
-Tak i to bardzo!
-Hm...rozumiem.-gdy byli na miejscu, zastali wielką kolejkę, stali w niej przez pół godziny. Wsiedli do wagonika i po chwili byli już na szczycie. Lucy zaczęła się szybko rozglądać.
-Łał...jak tu pięknie.
-Opiszesz to w swojej książce?-zaśmiał się cicho.
-Bardzo śmieszne!-i już strzeliła focha. Odwróciła się do niego tyłem. Ale Natsu wiedział jak ma ją udobruchać. Przytulił ją mocno od tyłu i pocałował w szyję.
-Przepraszam.-momentalnie się zarumieniła i odwróciła wzrok.
-Spoko. Nie przejmuj się tym.-powiedziała nadal czerwona jak burak. Uśmiechnął się. Gdy skończyła się jazda, postanowili pójść na kolejkę górską. Natsu mimo choroby lokomocyjnej chciał znieść ten ból dla Lucy. Usiedli w pierwszym wagoniku i po chwili zaczęła się ostra jazda. Po której Natsu był jak trup. Mimo tego, że zeszli to nadal wymiotował. Blondynka kupiła mu tabletki i wodę. Czuła się winna, gdy zrobiła smutną minę, chłopak uśmiechnął się do niej.
-Nie martw się. To był mój wybór.- zrobili półgodzinną przerwę po której Natsu poczuł się lepiej i poszli do stoisk z różnymi konkurencjami w których można było zdobyć maskotki, naszyjniki, bransoletki i inne gadżety. Lucy spodobał się złoty klucz. Natsu postanowił wygrać go dla niej. Musiał zbić wieżę z puszek. Miał trzy rzuty. Wziął piłkę, zamachnął się i rzucił. Rozbił wieżę jednym rzutem. Był to rekord. Wygrał klucz i pluszaka. Był to średniej wielkości lew. Później poszli na jeszcze kilka atrakcji. Na koniec poszli do budki fotograficznej. Ilość zdjęć jaką wybrali było 20. Pierwsze zdjęcie, było całkowicie normalne. Na kolejnych zdjęciach mieli komiczne miny! Nikt poza nimi nie byłby w stanie zrobić czegoś takiego. Najróżniejsze miny, nawet nie wiadomo skąd je wzięli. Prawie na wszystkich zdjęciach zrobili takie miny. Na przedostatnim zdjęciu pocałowali się namiętnie. A gdy już się od siebie odkleili to przyszła pora na ostatnie zdjęcie. Po tej sesji zdjęciowej Lucy zjadła watę cukrową. Całe policzki miała nią ubrudzone. I tym zajął się Natsu za pomocą swojego języka. Po chwili blondynka była już czysta.(aut.:xDD) Już się ściemniało i zrobiło się chłodniej, więc Natsu oddał Lucy swoją bluzę. Obejrzeli pokaz sztucznych ogni mocno do siebie przytuleni. Po pokazie chłopak odprowadził blondynkę do domu. Tam pożegnali się za pomocą pocałunku. Natsu odebrał Happy'ego od Cany i wrócił do domu. A Lucy wzięła długą kąpiel podczas której rozmyślała nad dzisiejszym dniem. 
-"Nigdy nie zapomnę tego dnia"-pomyślała sobie, wyszła z wanny ubrała się, położyła i oddała w objęcia Morfeusza. 
Ciąg dalszy nastąpi~.
Mam nadzieję, że się podobało.
Pa,pa.;* 

wtorek, 19 czerwca 2012

Rozdział 18 - "Treningi i szpital"

Rozdział 18

Treningi dla Lucy były męczarnią. Codziennie przez tydzień musiała robić po 200 brzuszków, 300 przysiadów i biegać po lesie za miastem 10 kilometrów, które dnia czwartego zamieniło się na 15 kilometrów. w poprzednim tygodniu ćwiczyli kendo. W tym tygodniu ćwiczą karate, a w następnym będą zajmować się medytowaniem w lodowatej wodzie wodospadu w innym mieście i graniem w tenisa, kosza i nogę.. Natsu zaplanował także dla niej poranną rozgrzewkę, czyli 50 brzuszków, 30 przysiadów i bieg do miejsca spotkania, a po spotkaniu bieg do domu. Chciał również nauczyć jej strzelania z łuku, z broni palnej oraz posługiwania się krótkofalówką. Nauczył ją już jeździć motorem, a później chciał nauczyć ją latania helikopterem. Tak wyglądało teraz życie Lucy. Miała już dość. Wszystko ją bolało, nie mogła spać, a na dodatek musiała uczyć się i chodzić do szkoły. Razem szkoła i spotkania z Natsu zajmowały jej cały dzień, więc prace domowe odrabiała po nocach i na dodatek pracowała w kawiarni, żeby mieć jak płacić czynsz. Miała już tyle zajęć, że nie wiedziała już co robi i co ma wybrać jako główne zajęcie.
  
 Była już tak zmęczona, że na niektórych lekcjach po prostu spała. Ogólnie jej oczy robiły się ciężkie i same się zamykały. Czasem całe ciało odmawiało jej posłuszeństwa. Dzisiejszego dnia była tak bardzo zmęczona i na dodatek głowa ją bolała, więc poszła do pielęgniarki. Została tam dosyć długo po lekcjach. Zamierzała od razu pójść do Natsu, nawet nie chciało jej się wracać do domu. Doszła do schodów, zaczęła po nich schodzić, nagle zakręciło jej się w głowie i poczuła jak jej noga ześliznęła się ze stopnia. Czuła jak spada. Miała wrażenie, że czas się zatrzymał. Teraz już tylko czekała na to uderzenie i ten ból, który ją czeka. W jednej chwili znalazła się na samym dole schodów. Na parterze tuż przed drzwiami wejściowymi i wyjściowymi. Nie miała siły się podnieść, nie miała siły chociażby ruszyć palcem. Zmęczenie i ból wzięły górę nad wolą i chęcią zobaczenia ukochanego. Lucy po prostu zemdlała.
 
 U Natsu~.
Gdy tylko dowiedział się, że Lucy jest w szpitalu od razu tam ruszył. (aut.: Zadzwoniła do niego i do nikogo innego nic nie napisała, ani nie zadzwoniła, aby ich nie martwić.) Miał ją stamtąd odebrać. Po drodze kupił dla niej popularnego w tym sezonie pluszaka, czekoladki oraz kwiaty. Biegł jak najszybciej potrafił. Chciał jak najszybciej zobaczyć swoją ukochaną. W myślach miał tylko jedno. Ją, tą blondynkę, która nagle pojawiła się w jego życiu i po krótkim czasie zaczęła coś dla niego znaczyć. Teraz to już nie było coś, teraz było to wielkie i gorące uczucie miłości. Była dla niego całym jego światem. Nie wiedział co zrobi, gdy ją straci. Tak bardzo chciał ją ujrzeć, że biegł, wpadał na ludzi i co chwilę się potykał, nawet o własne nogi. Po dłuższej chwili, która była dla niego wiecznością, znalazł się w szpitalu. Zapytał recepcjonistkę o pokój Lucy. Po dosłownie pięciu sekundach już tam był. Siedziała na łóżku i chyba na niego czekała. Od razu rzucił się w jej stronę i mocno przytulił.

-Tak bardzo się martwiłem.-szepnął wtulając twarz w jej plecy.
-Natsu, tak się cieszę, że przyszedłeś.-uśmiechnęła się.
-Oczywiście, że tak! Jak mógłbym cię teraz tak zostawić?-powiedział poddenerwowany.
-Nic mi nie jest. To tylko kilka siniaków i zadrapań.-rzekła spokojnie.
-Mogłaś zadzwonić! Przyszedłbym po ciebie i dałbym ci dzisiaj spokój, gdybym wiedział, że jesteś w takim stanie. Gdybym tylko wiedział nic by ci się nie stało. Nie czułabyś tego bólu.-jego głos drżał tak jakby miał się zaraz rozpłakać jak małe dziecko.
-Nie martw się. To nie twoja wina.-pogłaskała go delikatnie po głowie.
-Kiedy cię wypiszą?
-Już dzisiaj.
-Zabiorę cię do domu.
-Okej.
-Następnym razem masz mi mówić o wszystkim.
-Dobrze.
-Ach. Mam coś dla ciebie.- uśmiechnął się delikatnie i podał jej kwiaty i torebkę z czekoladkami i pluszakiem. Stwierdziła, że kwiaty są piękne i ładnie pachną, zabierze je do domu i wstawi do wazonu. Czekoladki od razu otworzyła i jedną wzięła dla siebie, a drugą delikatnie wsunęła do ust Natsu. Najwidoczniej nie spodziewał się tego bo zrobił wielkie oczy. Ona tylko cicho się zaśmiała. Resztę czekoladek zje kiedy indziej. Wzięła pluszaka i bardzo się ucieszyła. Uśmiechnęła się bardzo radośnie.
   
 -Łaa...już od dawna chciałam go mieć. Dziękuję, Natsu!-pocałowała go czule.
-Nie ma za co. Kocham cię.-wyszeptał jej do ucha i mocno przytulił.
-Ja ciebie też kocham.-wtuliła się w niego. Po chwili przyszedł lekarz, dał Lucy kartkę z oświadczeniem wypisania i powiedział, aby zmieniała bandaże trzy razy dziennie przy pomocy innej osoby i rany ma smarować specjalną maścią. Z tydzień ma przyjść na małą kontrolę i to wszystko. Natsu wziął ją na ręce i zabrał do domu. Tam się z nią pożegnał i wrócił do siebie. Pierwszy raz od wielu dni zasnęła szybko, spała całą noc i porządnie się wyspała.
C.D.N.
<33

piątek, 15 czerwca 2012

Rozdział 17 - "Rozpoczęcie"

Rozdział 17

Lucy wstała i miała świadomość tego jaki dzisiaj dzień i co ją czeka. Wiedziała, że musi się przygotować. Natsu powiedział Lucy, że pierwszy trening będzie w miarę łatwy. Zagrają po prostu w koszykówkę, ale później zaczną już na poważnie. Nie będą się już obijać. Można powiedzieć, że jest to taka mała rozgrzewka. Blondynka wykonała poranne czynności w łazience, zjadła śniadanie i ubrała się. Ubrała czarną bluzkę z napisami, z krótkimi rękawami. Króciutkie, niebieskie spodenki ukazywały i uwydatniały jej piękne, długie i smukłe nogi. Na szyję założyła naszyjnik-obrożę, a na rękach miała różne bransoletki. Buty sięgały jej trochę niżej niż kolana. Przyjrzała się jeszcze sobie przez chwilę i stwierdziła, że jest dobrze i nie powinna mieć problemów z graniem w kosza w takim luźnym stroju. Wyszła z domu i ruszyła w umówione miejsce, czyli boisko do kosza przy rzece. Po dłuższej chwili doszła do swojego celu, a tam czekał już na nią Natsu (aut.: Happy'iego zostawił Erzie i Jellalowi). Miał na sobie krótkie, czarne spodenki i białą bluzę, o dziwo nie miał swojego cennego szalika od Igneel'a. Na nogach miał czarno-białe trampki. Obok niego leżała torba z ręcznikami, piciem, jakimiś bułkami i piłką. Od razu gdy ją zobaczył szeroko się uśmiechnął.
-Siema, Lucy!
-Cześć.-dała mu buziaka w policzek.
-To jest nasz pierwszy trening! Jest to łatwe rozpoczęcie, więc nie myśl sobie, że zawsze tak będzie.-powiedział spokojnie.
-Okej.
-Gotowa?
-Oczywiście, że tak! Już od dłuższego czasu!-powiedziała pewna siebie.
-To zaczynaj.-podał jej piłkę. Zaczęła kozłować i chciała ruszyć do przodu, gdy zrozumiała, że nie ma piłki. Natsu już zdobył punkty. Był bardzo szybki. Jak błyskawica. Widać było, że idzie na całość i rzeczywiście nie daje jej żadnych forów. A miała taką nadzieję, że jednak jej odpuści, bo to pierwszy raz i na dodatek jest jego dziewczyną, a tu nic. Zero litości. Grali już tak jakieś 2 godziny, Natsu miał 68 punktów, a Lucy 4. Starała się jak mogła, ale i tak nic jej nie szło. Lucy ledwo co stała na nogach i ciężko oddychała, a Natsu tylko trochę się spocił i lekko dyszał, a tak to nic. Zrobili sobie 20 minutową przerwę, zjedli coś, napili się i wrócili do gry. Grali i grali, Natsu zabrał piłkę Lucy i wyminął ją. Chciała się odwrócić, aby odebrać mu piłkę, ale potknęła się o kamień i upadła na twarz.

-Haha...w ogóle nie mam siły, żeby się podnieść.-westchnęła. Z kieszeni jej spodenek wypadła kartka. Natsu podniósł ją, spojrzał na nią i zaczął się śmiać niepohamowanie. Było to zdjęcie Lucy, gdy była mała. Była taka słodziutka, te ubranka, te oczka i minka. A teraz co? Krzykliwa maruda.(aut.:xD) Nie miała nawet siły na niego krzyknąć, po prostu najzwyczajniej w świecie zasnęła. 
-O, Boże. Ale się uśmiałem.-powiedział i spojrzał na nią.-Co za kłopotliwa kobieta, ale i tak ją kocham.-powiedział sam do siebie i wziął Lucy na ręce i jak księżniczkę niósł ją do jej mieszkania. Po dłuższej chwili doszedł do jej domu. Nie miał zamiaru szukać jej kluczy w spodenkach (aut.: Jeszcze uznali by go za zboczeńca.xD) i nie miał jak, ponieważ musiał ją trzymać. Tak, więc wszedł przez okno. Ułożył ją delikatnie na łóżku, przykrył kołdrą i czule pocałował w usta. 
-Dobranoc, kochanie.-szepnął i zniknął za oknem. Poszedł po Happy'iego do Erzy. 
Lucy spała smacznie z uśmiechem na ustach, a śniło jej się, że leży na księżycu, a wokół niej jest pełno gwiazd.
 
 KONIEC ROZDZIAŁU 17.;D
Bay, bay~.;*